Raport Rynkowy 16/2018

Zawirowania na rynku surowców nie ominęły też czarnego złota. W minionym tygodniu cena baryłki ropy osiągnęłą poziom niemal 74 USD wyraźnie zmierzając ku 80-100 USD za baryłkę, do których, jak donosi agencja Reutersa, dążą państwa OPEC z Saudyjczykami na czele. Dążenie takie argumentowane jest rzede wszystkim napięciami w Syrii, zagrożeniem dla Arabii Sałyjskiej ze strony rebeliantów wspieranych przez Iran, słabym stanem finansów publicznych w saudyjskim królestwie, jak i prowadzonym przez kraj kosztownym programem reform gospodarczych. Wpływ na ceny ropy miała też niespodziewana informacja o spadku zapasów surowca w USA… Czytaj dalej

23.04.18

Poprzedni Raport

Reklamy

Raport Rynkowy 15/2018

Podczas konwencji PiS i Zjednoczonej Prawicy premier Mateusz Morawiecki przedstawił propozycje zmian, nad którymi pracuje obecnie rząd. Wśród propozycji znalazło się obniżenie podatku CIT dla małych i średnich przedsiębiorstw do poziomu 9% z obecnych 15%, czy obniżenie składki ZUS przy przychodach niższych niż 2,5 krotność wynagrodzenia minimalnego. Premier zapowiedział też inwestycje infrastrukturalne (jesienią ma powstać fundusz wartości 5 mld PLN na naprawę dróg lokalnych i powiatowych) czy wyprawki szkolne dla każdego ucznia do 18 roku życia w wysokości 300 PLN przed rozpoczęciem każdego roku szkolnego. Zdaniem ekspertów szczególnie pierwsze dwie propozycje są korzystne, z uwagi na relatywnie niewielki koszt dla państwa, a dla małych firm niższe podatki i ZUS mogą stanowić impuls do rozwoju działalności […] Czytaj dalej…

15-2018.PNG

Porzedni Raport

Dla kogo są inwestycje w sztukę?

15 kwietnia 2018 roku przypada 566 rocznica urodzin jednego z najbardziej wszechstronnych ludzi w historii. Malarstwo, architektura, filozofia, muzyka, anatomia, literatura, matematyka, inżynieria, geologia czy rzeźbiarstwo to tylko część z szerokiego obszaru jego zainteresowań. Nie bez powodu mówiąc o kimś „Człowiek Renesansu”, czyli kogoś nad wyraz kreatywnego, twórczego i ciekawego świata porównujemy właśnie do tego wybitnego Włocha. Urodzony w Anchiano, toskańskiej miejscowości w prowincji Florencja był nieślubnym dzieckiem notariusza i chłopki. Mimo, iż nie posiadał nazwiska, jego imię i nazwę miasta nieopodal którego się urodził znają niemal wszyscy.

Leonardo di ser Piero da Vinci (czyli dosłownie Leonardo, syn Piera z miasta Vinci), bo o nim mowa, był kimś więcej niż ciekawym świata artystą – w XV i XVI wieku było wielu: Rafael Santi, Michał Anioł, Tycjan czy Paolo Veronese to tylko nieliczne przykłady. I chociaż to właśnie malarstwo przyniosło Leonardo największą popularność (dzieła takie jak Dama z gronostajem, Mona Lisa czy Ostatnia Wieczerza przodują na liście najwybitniejszych dzieł w historii sztuki i są jednymi z najczęściej kopiowanych prac), to da Vinci pracując na dworach między innymi Sforzów czy Medyceuszy projektował maszyny, badał anatomię ludzkiego ciała, pisał, czy projektował robotycznych wojowników. Przybywszy na dwór Ludwika Sforzy, przedstawił się jako wynalazca machin oblężniczych, konstruktor lekkich i składanych mostów czy fortyfikacji. Dodał również, że może tworzyć obrazy i rzeźby dorównujące tym najznakomitszym. Lecz czymś, co przekonało Sforzów do przyjęcia da Vinci na dwór była umiejętność organizacji przyjęć i umiejętność gry na lutni.

Da Vinci wyprzedzał swoje czasy tworząc projekty mechanizmów, na których opiera się współczesny świat, w tym łożysk kulkowych, mechanizmów ślimakowych, przekładni, zębatek czy pompy odśrodkowej. Mechanizmy te wykorzystał do zaprojektowania między innymi takich pojazdów jak helikopter, aeroplan, łódź podwodna, rower czy samochód (w projekcie Leonardo napęd stanowiła sprężyna). Jego odkrycia w dziedzinie anatomii doprowadziły do rewolucyjnych metod leczenia (dla przykładu w 2005 roku brytyjski lekarz Francis Wells wykorzystał szkice da Vinci obrazujące pracę zastawki mitralnej do przeprowadzenia innowacyjnej operacji naprawy uszkodzonego mięśnia sercowego). Leonardo opisał też podstawy hydrodynamiki, obserwując zachowanie rozpędzonej cieczy uderzającej o różne przedmioty. Jego odkrycia w tej dziedzinie doprowadziły do utworzenia dziedziny nauki zwanej mechaniką płynów – w skład której wchodzi między innymi aerodynamika.

Oczywiście, powyższe obszary to tylko niewielka część odkryć, wynalazków i dzieł Leonardo da Vinci. Jednak już one wystarczą, żeby zrozumieć jak ogromny wpływ da Vinci miał na współczesny świat. Mnogość dziedzin i rozwiązań zaproponowanych przez Boskiego Leonardo jest tak duża, że praktycznie w każdym aspekcie życia wykorzystujemy elementy jego twórczości – co sprawia, że oszacowanie jego monetarnego wkładu w rozwój świata jest praktycznie niemożliwe. O absolutnej wybitności jego dzieł świadczą kwoty płacone za prace da Vinci na aukcjach. Przykładowo, w zeszłym roku podczas aukcji w Nowym Jorku Zbawiciel Świata pędzla wybitnego Włocha został sprzedany za ponad 400 milionów dolarów.

Lecz kwoty rzędu kilkunastu czy kilkudziesięciu milionów dolarów w przypadku dzieł sztuki są dosyć częste. Dzieła Klimta, Picasso, Rembrandta, van Gogha czy Renoira niejednokrotnie osiągają ceny prawie stu milionów dolarów. Podobnie sprawa wygląda w przypadku unikatowych samochodów – obecny rekord należy tutaj do Ferrari 250 GTO z 1962 roku, które w 2014 roku zostało sprzedane za 38,115 mln USD, (liczba aukcji, podczas których pojazd sprzedano za ponad 10 mln USD wynosi obecnie 46).  Nie inaczej jest w przypadku monet (najdroższą obecnie monetą są srebrno-miedziane dolary z 1794 roku o wartości 10 mln USD), czy zegarków (Patek Philippe „Supercomplication”, czyli najbardziej skomplikowany zegarek automatyczny świata wart jest 11 mln USD).

Jak łatwo zauważyć inwestowanie w sztukę wiążę się z posiadaniem zasobnego portfela. Jak to się dzieje, że sztuka (w tym sztuka użytkowa) osiąga tak astronomiczne ceny? Unikalność dzieł wynikająca z ograniczonej podaży (w przypadku obrazów czy rzeźb istnieje tylko jeden egzemplarz, w przypadku pojazdów, zegarków czy monet – maksymalnie kilka czy kilkanaście), nazwisko twórcy czy historia danego eksponatu mają niebagatelny wpływ na postrzeganie przez inwestorów/kolekcjonerów. Dodatkowo, z racji tego, że upływ czasu odciska swoje piętno na eksponatach, wartość tych przedmiotów utrzymuje się na przynajmniej zbliżonym poziome, (a w długim terminie rośnie). Sprawia to, że zwroty z inwestycji w sztukę nie są zależne bezpośrednio od koniunktury na rynku akcji (pośrednio koniunktura może mieć wpływ na nastroje kupujących dzieła sztuki, przez co ceny osiągane na aukcjach mogą być niższe).

Z racji wysokich kwot, które są niezbędne do nabycia dzieł znanych twórców coraz bardziej popularne stają się fundusze inwestycyjne, które kupują sztukę za pomocą środków zebranych od grupy inwestorów. Obecnie dostępne są one jednak przede wszystkim dla bardziej zamożnych.

Alternatywą jest rozwiązanie proponowane przez Takung Art z Hongkongu – spółki, która daje możliwość wspólnego inwestowania w dzieła sztuki. Mechanizm inwestowania proponowany przez Takung Art działa tak, że spółka za pomocą udostępnionej platformy zbiera pieniądze dzieląc cenę dzieła na akcje po 1USD. Tym sposobem eksponat warty, powiedzmy 1 mln USD dzielony jest pomiędzy wielu inwestorów. W przypadku sprzedaży spółka wypłaci inwestorom zysk w postaci różnicy ceny nabycia i sprzedaży pomniejszony o prowizję.

Zarządzanie emocjami w inwestycjach. O zaufaniu.

Co warto wiedzieć o zaufaniu?

Warunki, w których podejmujemy decyzje inwestycyjne cechują się wysoką złożonością i wymagają szczegółowych specjalistycznych analiz. Jeśli zamierzmy inwestować dopiero zdobywając umiejętność samodzielnej analizy lub chcąc korzystać z doradztwa w tej sprawie, jesteśmy niejako zmuszeni do podejmowania decyzji na bazie zaufania. Dlatego warto dowiedzieć się czegoś więcej o zaufaniu oraz jego determinantach, choćby z tak prostej przyczyny jak fakt, że papiery wartościowe (na przykład akcje) są dobrami niepodlegającymi reklamacji.

Wszechobecne zaufanie

Zaufanie jest elementem praktycznie każdej relacji, w każdej dziedzinie życia – dotyczy relacji osobistych, społecznych i zawodowych. Ma swój aspekt intrapersonalny (zaufanie do samego siebie), interpersonalny (nasze zaufanie do innych lub zaufanie innych w stosunku do nas). Można je rozpatrywać w skali mikro (jednostki, małe grupy) lub skali makro (całe społeczności, rynki, gospodarki, etc). Generalnie rzecz ujmując: jest wszechobecne. Naukowcy twierdzą, że jako gatunek musieliśmy je rozumieć zanim jeszcze zaczęliśmy rozwijać własny język i kulturę, ponieważ współpraca była nam niezbędna do przeżycia.

Można powiedzieć, że jest ono tak wszechobecne jak powietrze, którym oddychamy. Może właśnie dlatego ignorujemy wagę zaufania? Ale wystarczy, żeby go zabrakło, abyśmy wyraźnie odczuli ten brak. Wyobraźmy sobie sytuację, w której nie możemy zaufać otaczającym nam ludziom: pilotowi samolotu do którego wsiadamy, że potrafi tym samolotem sterować, kucharzowi w restauracji, że składniki serwowanej nam potrawy będą jadalne. Albo jeszcze inaczej: wyobraźmy sobie, że nasi partnerzy biznesowi nie wypowiedzą do nas ani słowa prawdy podczas kilkugodzinnej rozmowy. Fakt, trudno to sobie wyobrazić, a takie sytuacje zdarzają się niezwykle rzadko. Jednak właśnie w nich niemierzalna, ukryta obecność zaufania zaczyna się wyraźnie ujawniać.

Co nam mówi definicja

Zaufanie można zdefiniować jako efekt (czyli stan) psychologiczny, w którym akceptujemy (lub wyrażamy intencję, aby zaakceptować) naszą podatność na zranienie, bazując na pozytywnych oczekiwaniach na temat intencji i zachowań innych. Kryją się w niej dwa koncepty, o których nie mówi się wprost:

Po pierwsze: przyszłość jest w dużej mierze nieprzewidywalna. Nie da się na nią w pełni wpływać ani mieć co do niej pewności.

Po drugie: jesteśmy zależni od innych ludzi. Wiemy, że zaufanie do samego siebie psychologowie traktują jako model tego co przenosimy na innych, jednak w szerszym  oglądzie jest to zjawisko dotyczące innych ludzi, jako że są nam oni niezbędni do współpracy.

Zaufanie a wartość ekonomiczna

Czy, w takim razie, coś co zdaje się niemierzalne i tak nieuchwytne jak zaufanie ma swoją wymierną wartość ekonomiczną? Oczywiście, że tak. Już 30 lat temu, laureat nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii – Kenneth Arrow – odwoływał się wprost do praktycznej, realnej wartości ekonomicznej zaufania. Argumentował, że powoduje ono wzrost efektywności systemów, co realnie przekłada się na korzyści ekonomiczne np. na możliwość produkowania większej ilości dóbr.

„Niemal każda transakcja handlowa zawiera element zaufania. Jego brak oznacza zacofanie gospodarcze”.

~Kenneth Arrow

Tradycyjne modele finansowe traktują zaufanie wyłącznie w ujęciu matematycznym. Towarzyszyło im założenie, że zarówno świat, w którym żyjemy jak i nasze decyzje są przewidywalne.  Tymczasem badania wskazują że zaufanie jest postrzegane bardziej jako zaangażowana (emocjonalnie) ocena sytuacji niż matematyczna kalkulacja. Dzięki tym badaniom wiemy, że czysto matematyczne podejście było dużym uproszczeniem, gdyż zaufanie posiada zarówno własności poznawcze (sposób w jaki myślimy o ryzyku) jak i afektywne (sposób w jaki odczuwamy).

Poznanie w emocjonalnej otoczce

To jak w końcu jest z tym zaufaniem? Jest raczej zjawiskiem emocjonalnym czy poznawczym (myślowym)? Odkrycia neuronauk wskazują, że jest ono dwojakie. Ponadto, oba procesy inaczej wpływają na to jak podejmujemy decyzje i muszą się ze sobą przeplatać, abyśmy dokonywali słusznych wyborów. Dobrym przykładem na zobrazowanie działania obu procesów jednocześnie jest sytuacja, w której wyrażamy jakiś nieracjonalny lęk. Z jednej strony ten lęk odczuwamy, a z drugiej potrafimy stwierdzić, że jest on nieracjonalny. Ale czy wiemy też, że taki lęk często prowadzi do niskiej jakości decyzji, nawet jeśli nasze myślenie nie zostało znacząco spowolnione przez emocje?

Warto zwrócić uwagę na dwa istotne aspekty związane z naszym funkcjonowaniem emocjonalnym, które mają bezpośrednie przełożenie na podejmowanie decyzji.

Często postrzegamy procesy emocjonalne jako przeciwieństwo racjonalności, coś co utrudnia nam efektywne decydowanie. W sytuacji silnych emocji faktycznie może tak być. Jednak naukowcy podkreślają, że emocje w wielu przypadkach wspierają rozumowanie: dobrze rozpoznana i ukierunkowana emocja może stanowić system wspierający dla procesu podejmowania decyzji.

Co istotne, emocje nie wpływają wyłącznie na reakcje fizjologiczne naszego organizmu. Mają też neurologiczny wpływ na nasz mózg i mogą wywierać bardzo subtelny wpływ na nasze decyzje w sposób, którego nawet nie jesteśmy świadomi. Większość wiedzy i umiejętności, które nazywamy wiedzą ukrytą, wpływa na podejmowane przez nas decyzje bez świadomego rozpoznania tego faktu (ile razy zdarzyło Wam się wracać do domu na tzw. „autopilocie”?).

Zaufanie i ryzyko niosą ze sobą zarówno procesy myślowe jak i emocjonalne, dlatego można w uproszczeniu powiedzieć, że zaufanie jest jak pigułka: z poznawczym wnętrzem i emocjonalną (afektywną) otoczką. Nazwijmy ją roboczo pigułką „z”.

Zaufanie i ryzyko na rynkach finansowych

Dlaczego mamy się w ogóle interesować tą poznawczo-emocjonalną pigułką? Weźmy pod uwagę dowody na to, że zaufanie jest cechą postrzeganego ryzyka. A postrzegane ryzyko – na równi z oczekiwanym zwrotem z inwestycji – napędza nasze działania inwestycyjne. Oznacza to, że poza racjonalnymi przesłankami, aby podjąć decyzję inwestycyjna (poznawcze wnętrze), (emocjonalna) otoczka pigułki musi być dla nas do zaakceptowania. Inaczej jej nie „przełkniemy”.

W realnym świecie finansów, który charakteryzuje się ogromną niepewnością, zaufanie doradcom finansowym, menedżerom czy urzędnikom jest wiarą, która wspomaga inwestycje skuteczniej niż prognozy inwestycyjne. Użyteczność prognoz nie podlega żadnej wątpliwości, jednak trzeba podkreślić, że zaufanie w ich źródło jest niezbędne. Drodzy doradcy, jeśli to czytacie – zadbajcie, aby Wasi klienci mieli podstawy, aby Wam ufać. Drodzy inwestorzy – słuchajcie swoich emocji równie uważnie jak myśli i wniosków z kalkulacji. W ten sposób pigułka „z” przyniesie Wam finansowe zdrowie.

Spodobał Ci się artykuł? Zasubskrybuj naszego bloga, aby nie przegapić następnych.