Złe nawyki – czy można się ich pozbyć… raz na zawsze?

Listy postanowień noworocznych, deklaracje i obietnice zmiany na lepsze – niemal wszyscy to dobrze znamy. Postanawiamy, że będziemy więcej ćwiczyć, lepiej się uczyć, zdrowiej jeść i będziemy podejmować odpowiedzialne decyzje – również te finansowe. Początki wdrażania zmian bywają skuteczne, trwa to tydzień, dwa, może miesiąc. Powstaje tylko pytanie jak wprowadzać nowe nawyki tak, aby działały przez miesiąc, rok, a najlepiej przez całe życie? Na to pytanie poszukują odpowiedzi nie tylko osoby, które chcą skutecznie wprowadzać zmiany w swoim codziennym życiu, ale też biznesmeni i naukowcy.

Zespół naukowców wywodzących się z bardzo różnych dyscyplin, takich jak badania operacyjne i psychologia podejmowania decyzji, ruszył niedawno z jednym z największych eksperymentów naukowych, jakie kiedykolwiek przeprowadzono w dziedzinie nauk społecznych. Celem licznego zespołu profesor Angeli Duckworth (University of Pennsylvania) oraz profesor Katherine Milkman (Wharton University) jest stworzenie łatwych w użyciu oraz powszechnie dostępnych narzędzi, które pomogą ludziom podejmować lepsze decyzje – na co dzień oraz w perspektywie długoterminowej. Obszary decyzyjne objęte projektem mają dotyczyć zdrowia, edukacji oraz oszczędności.

Partnerstwo nauki i biznesu na ogromną skalę dla solidnych danych
Naukowcy skupią się w pierwszej kolejności na pomocy ludziom w tworzeniu nawyku regularnego uprawiania sportu. Do tej części projektu panie profesor zaprosiły sieć siłowni 24 Hour Fitness, uruchamiając wspólnie program do którego zapraszają klientów tej sieci – zarówno nowych jak i obecnych – którzy zechcą wziąć udział w badaniu. Znaczenie słowa „badanie” nabiera w tym kontekście nowego wymiaru, ponieważ jego uczestnicy będą brali udział w turnieju na ogromną skalę. Badacze stworzyli 57 różnych ścieżek rozwoju, które mogą prowadzić do pozytywnej zmiany zachowań związanych ze zdrowym stylem życia. Przydział do grup będzie losowy, zatem o tym, do jakiej grupy trafi każdy z uczestników zadecyduje rzut monetą. Milkman mówi, że chce zobaczyć które programy rozwoju przyniosą największe zmiany w zachowaniu, nie tylko podczas trwania programu StepUp (czyli 28 dni) ale również po kolejnym roku, który nastąpi po programie. Mówiąc o ogromnej skali mamy na myśli zasięg tego przedsięwzięcia: 24 Hour Fitness posiada ponad 400 siłowni, co przekłada się na dostęp do ok 4 mln klientów, z miejscowości rozproszonych na całym obszarze USA.

Ogromna skala jest jednym z kilku czynników, które wyróżniają program StepUp od podobnych mu badań. Kolejnym z nich – nietypowym i bardzo pożytecznym – było zbudowanie partnerstwa z siecią fitness, która daje badaczom dostęp do zbioru milionów możliwych uczestników o różnych profilach demograficznych. Nie chodzi tu tylko o wrażenie jakie robią te ogromne liczby, ale o porównywalność uzyskanych wyników. Warto zauważyć, że wyniki przeprowadzonych do tej pory – ale na mniejszą skalę – badań są trudne lub niemożliwe do porównywania między sobą. Z porównań wyników różnych grup, na przykład mężczyzn i kobiet, lub też nowych członków siłowni i jej weteranów może płynąc wiele interesujących i praktycznych wniosków. Ta ogromna skala badania pozwoli ekspertom podzielić dane przekrojowo, tzn. „pokroić” dane w bardzo różnych kierunkach, a jednocześnie nadal mieć w podgrupach wystarczająco dużo ludzi, aby móc wiarygodnie porównywać i dawać solidne odpowiedzi na pytania badawcze.

Organizacja badań
Organizacja tych badań jest zagadnieniem równie ciekawym co same badania. Jak rekrutowane są osoby badane? Członkowie sieci siłowni mogą zapisać się do programu poprzez stronę internetową, przez którą będą też otrzymywać komunikaty w formie spersonalizowanych wiadomości tekstowych. Brzmi to niemal banalnie, jednak przy planowaniu działań na taką skalę było bardzo ważne, aby rozwinąć program który dosięgnie uczestników takimi narzędziami, z których oni już korzystają. W dzisiejszych czasach mamy tak wiele konkurujących ze sobą kanałów komunikacyjnych, które walczą o ­­naszą uwagę, że umiejętność jego doboru nie jest już tylko potrzebna w działach marketingu i PR. Jest to też jeden z powodów, dla których problematyka omawianych badań nie została do tej pory rozwiązana i nadal jest bardzo interesującym obszarem wglądu. Z tym zagadnieniem nasz zespół badawczy walczył najdłużej i zanim powstało jakiekolwiek rozwiązanie, sporo czasu upłynęło na tym, aby wyciąć z procesu komunikacji jak najwięcej szumu informacyjnego.

Mocna strona projektu – ludzie
Program jest jednym z kilku planowanych na wielką skalę eksperymentów społecznych, a za uruchomienie całości odpowiada Behavior Change for Good Initiative Uniwersytetu Pensylvania. Sam pomysł powstał jednak na bazie interdyscyplinarnego dialogu przy porannej kawie między Duckworth i Milkman.

„Tutaj nie chodzi o siłę jednego, czy nawet dwóch umysłów, ale o siłę całej sieci naukowców światowej klasy z bardzo różnych dziedzin (…)”.

 ~ Angela Duckworth

Badaczki zgodnie twierdzą, że duży postęp na polu badania kształtowania długoterminowych nawyków może być zrobiony dzięki stworzeniu interdyscyplinarnego zespołu, włączając w to m.in. psychologów, ekonomistów, badaczy neuro-nauk i wielu innych. Na obecnym etapie w zasadzie nie wiadomo czyje pomysły na wdrażanie zmian w zachowaniu będą bardziej efektywne od pozostałych. Badacze zamierzają pozwolić, aby odpowiedź na te pytania wyłoniła się bezpośrednio z danych. Zwłaszcza, że w codzienności zanurzamy się w dziesiątkach sytuacji, gdzie dobre i korzystne dla nas i dla innych ludzi decyzje nie są tymi najłatwiejszymi, ani najprzyjemniejszymi do podjęcia. Co ciekawe, korzeniem tego problemu nie jest luka w wiedzy. Przecież większość ludzi wie, że powinniśmy jeść więcej owoców i warzyw, albo nie odkładać nauki do nadchodzącego egzaminu na ostatnią chwilę. Problem, który chcemy rozwiązać to stworzenie połączenia między tym jak każda decyzja o zjedzeniu czegoś zdrowego lub niezdrowego (lub przykładowo w starciu „uczenie się vs. Netflix”), dodają się do siebie i kumulują z biegiem czasu.

W poszukiwaniu super-mocy
Odwracając kierunek myślenia: czy decyzje o braku działań też kumulują się w czasie? Na przykład jeśli nie pójdę dziś na siłownię albo nie przyjmę leków na serce, czy coś mi się stanie tego samego dnia? Raczej nie powinno. Ale jeśli będę tą decyzję powtarzać to w końcu dosięgną mnie konsekwencje. To właśnie ta luka pomiędzy naszymi codziennymi decyzjami i naszymi ostatecznymi wynikami jest fundamentalną częścią problemu psychologicznego.

Wyniki badań zakładu prof. Milkman wykazują, że 40% przedwczesnych śmierci jest wynikiem zachowań/zwyczajów, które mogły być zmienione! Gdybyśmy mieli taką moc, aby sprawić, że każdy będzie ćwiczył regularnie, rzuci palenie, będzie pił alkohol w sposób odpowiedzialny (lub wcale), będzie dbał o zdrową dietę czy regularnie badał się w związku z zagrożeniem zachorowaniem na raka –  moglibyśmy bardzo różne przyczyny śmierci wymazać z mapy naszego świata i potężnie zmniejszyć ich medyczne koszty.

Oczywiście nikt nie oczekuje, że będzie to problem łatwy do rozwiązania. Raczej należy patrzeć na ten problem jak na poszukiwanie złotego Graala. Stąd też potrzeba interdyscyplinarnej drużyny, aby zrobić znaczący krok na przód w tworzeniu rozwiązań które są zarówno efektywne, jak i łatwe do zastosowania. Trzeba także uzbroić się w cierpliwość, ponieważ nie możemy spodziewać się że w 2018 roku nagle i definitywnie rozwiążemy problem trwałej zmiany zachowań. To zadanie jest bardzo trudne (jeśli nie niewykonalne), natomiast możemy oczekiwać natychmiastowego rozpoczęcia procesu uczenia się. Opisane badanie mają na celu rozwikłanie problemu zmiany ludzkiego zachowania i odkrycia czemu niektórzy ludzie skutecznie wprowadzają dobre nawyki, a wielu innych ponosi w tym samym przedsięwzięciu klęskę. Pozostaje nam zatem życzyć wytrwałości i konsekwencji twórcom i wykonawcom tego projektu badawczego, bo jeśli uda im się dokonać odkrycia, do którego dążą, będziemy mieli większe pole do rozwoju jako cały gatunek, w wielu obszarach naszej działalności, również tych związanych z decyzjami finansowymi.

Reklamy

Miliardy utopione w ICO

Kryptowaluty wzbudzają ostatnio duże zainteresowanie inwestorów. Co raz więcej osób pamiętając o tym, ile można było zarobić na Bicoinie uważa, że technologia blockchain i z nią związane projekty, takie jak Initial Coin Offerings (ICO) pozwoli im na co najmniej powtórzenie zarobku z Bitcoina. Niestety, 90% inwestujących traci swoje pieniądze. Przyłączamy się do apelu nadzorców z całego świata, że ludzie nie powinni w to inwestować, a szczególnie swoich oszczędności. Dlaczego i jakie jest ryzyko ich utraty nasza Redaktor naczelna opowiada w Pulsie Biznesu.

Społecznościowe finansowanie start-upów w kryptowalutach przyciąga miliony inwestorów z całego świata. Tematem zainteresował się polski nadzorca — pracuje nad regulacjami.

Właściciele spółki Bitconnect zebrali w ramach finansowania społecznościowego 1,5 mld USD. Na początku tego roku zamknęli biznes, po czym otworzyli nowy. Ponownie zwrócili się do inwestorów kryptowalutowych po pieniądze na realizację swojego kryptokonceptu. Inna firma, wietnamski Modern Tech, w ten sam sposób zebrała ponad 660 mln USD od około 32 tys. osób. Ślad po siedmiu założycielach i pieniądzach zaginął. Kryptowalutowe byty mnożą się, nabierając coraz bardziej abstrakcyjnych kształtów — np. za jezuscoiny można kupić odpuszczenie grzechów. Według statystyk, około 90 proc. projektów Initial Coin Offering (ICO), polegających na pozyskiwaniu przez start-upy kapitału w kryptowalutach, upada. Mimo twardych liczb, rynek wierzy, smart kontrakty.

Alternatywne finansowanie

-ICO może być alternatywą dla IPO, czyli pierwszej oferty publicznejprzeprowadzanej przez spółkę debiutującą na giełdzie papierów wartościowych. Problem polega jednak na tym, że jest to rynek wschodzący i nieuregulowany, na którym większość finansujących się projektów upada, a zainwestowane pieniądze rozpływają się w powietrzu. Inwestując w start-up, otrzymujemy token o określonej wartości, która później zmienia się w zależności od kondycji firmy. Zysk otrzymujemy dopiero w momencie jego sprzedaży — wyjaśnia Sylwester Suszek, prezes Bitbay’a, giełdy kryptowalut.

Najwięcej projektów ICO powstaje w obrębie infrastruktury technologicznej — 25,8 proc. W zeszłym roku internauci przeznaczyli na tego typu pomysły biznesowe ponad miliard USD. Na drugim miejscu uplasowały się projekty finansowe — blisko 570 mln USD (14,6-proc. udział w rynku). Ostatnie miejsce na podium należy do koncepcji biznesowych związanych z inwestowaniem i tradingiem — ponad 386 mln USD zainwestowanych środków. Wśród pozostałych branż, z mniejszym niż 10-proc. udziałem w rynku, można wymienić m.in.: komunikacje, płatności, przechowywanie danych, ochrona zdrowia i leki czy gry wideo.

Zainteresowanie ICO skorelowane jest z kursem najpopularniejszych walut — takich jak bitcoin, litecoin czy etherum. W grudniu zeszłego roku, gdy kurs BTC sięgał 20 tys. USD, społeczność kryptowalutowa kupiła tokeny o wartości ponad 1,7 mld USD, w całym 2017 r. — ponad 6 mld USD.

-Inwestorzy powinni dokładnie analizować ICO, zanim zainwestują. Szczególną uwagę należy zwracać na nazwiska, które kryją się za konkretną ofertą. Wiele o firmie mówi również kraj, w którym jest zarejestrowana spółka. Większym zaufaniem można obdarzyć firmę ze Szwajcarii niż z Honolulu. Szczegółowe informacje o projekcie powinny być zamieszczone w tzw. białej karcie. Obecnie, gdy rynek nie jest uregulowany, bezpieczniej jest też inwestować w firmy znane, które poszukują finansowania na rozwój, niż początkujące start-upy — radzi prezes Suszek.

Potrzebne kryptoprawo
Oszustwa na smart kontrakty to problem globalny.
– Inwestorów przyciąga dynamicznie rozwijająca się technologia blockchain, z którą wiążą nadzieję na duże zyski w przyszłości. Przesadny optymizm pobudza popyt na około kryptowalutowe projekty. Z kolei brak regulacji anonimowość przyciągają oszustów. Zdecydowana większość ICO to wydmuszki — podkreśla dr hab. Aneta Hryckiewicz, ekspert w dziedzinie finansów i bankowości z Akademii Leona Koźmińskiego.

Jak mówi ekspert, do tej pory start-upy, które potrzebowały finansowania, zwracały się do funduszy venture capital czy private equity, gdzie weryfikuje się działalność młodej firmy i wycenia jej wartość. W przypadku ICO wartość tokenów często bywa zawyżona. Zwraca również uwagę na kradzieże tokenów.

-Technologia blockchain jest młoda, w związku z czym pojawiają się błędy w kodach, które otwierają furtkę hakerom — dodaje dr hab. Hryckiewicz. Oszuści wykorzystują do promocji ICO twarze i nazwiska znanych osób bez ich zgody — m.in. brytyjskiego miliardera Richarda Bronsona czy kanadyjskiego aktora Ryana Goslinga. W kryptowaluty coraz częściej inwestują osoby niepełnoletnie. Wirtualne monety kupują 15-latkowie (2 proc. uczestników rynku) czy 16-20-latkowie (28 proc.).

Komisja Nadzoru Finansowego powołała zespół roboczy do spraw blockchain, który w ciągu roku ma za zadanie wypracować rozwiązania prawne m.in. dla rynku smart kontraktów. Jednym z pomysłów, który padł podczas poniedziałkowego spotkania inauguracyjnego zespołu, jest stworzenie listy, na którą trafiałoby ryzykowne projekty. Propozycja spotkała się z pozytywnym odbiorem nadzorcy. Aby jednak ICO było bezpieczne, musiałoby być audytowane i transparentne. Regulowanie tego rynku jest bardzo trudne, bowiem nie wystarczy wprowadzić przepisy w Polsce — inwestorzy z naszego kraju mogą finansować dowolny projekt na świecie. Co zatem można zrobić?

Edukacja, edukacja, edukacja
-Trzeba uświadamiać ludzi, a nie zakazywać im inwestycji alternatywnych. Wprowadzenie ekstremalnie rygorystycznych przepisów spowoduje, że start- -upy nie będą powstawały w Polsce, ale np. w Szwajcarii, która zapewnia bardzo przyjazne środowisko — zaznacza Jacek Walewski z Polskiego Stowarzyszenia Bitcoin (PSB).

Jak radzi sobie z kryptogorączką Amerykańska Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (SEC)? Nadzorca poinformował rynek, że chce stworzyć własną kryptowalutę — howecoin — i organizuje ICO. Informacja była fałszywa i miała przyciągnąć na stronę internetową zainteresowane osoby, które zobaczyły tam kampanię wymierzoną oszustów.Jacek Walewski zauważa, że w gąszczu scamów można znaleźć również wartościowe pomysły na biznes.

-Jednym z ciekawszych ICO, na które sam zwróciłem uwagę, jest Sirin Labs. Twórcy projektu pracują nad smartfonem, którego oprogramowanie będzie oparte na technologii blockchain. Zaszyte w nim zostaną m.in. portfele kryptowalutowe, soft pozwoli też na bezpieczne wykonywanie połączeń telefonicznych — mówi.

Jego zdaniem, ICO wartych uwagi jest znacznie więcej. Decent i Vibrate to start-upy działające w służbie sztuki. Pierwszy w branży muzycznej, drugi zajmuje się również rynkiem wideo i ebooków. Rozwijają platformy zbudowane na blockchainie, za pośrednictwem których artyści mogą rozpowszechniać swoje dzieła. Eliminują w ten sposób pośredników, a środki ze sprzedaży spływają bezpośrednio na ich konto.

Start-up Hacken, który finansował się poprzez ICO, tworzy rynek dla tzw. białych hakerów, kontroluje giełdy kryptowalutowe i wystawia im ratingi. Członkiem zespołu jest John McAfee — twórca popularnych programów antywirusowych. Z kolei ogromny sukces na rynku odniósł Telegram, komunikator, którego twórcy zebrali na około 1,7 mld USD. Zaletą jest brak możliwości podsłuchania rozmów, co spowodowało, że komunikator został zabroniony w Rosji.

7,6 tys. USD Taka jestaktualna wartość jednego bitcoina.

20 mln Szacuje się, że tyle osób je posiada…

17 mln …tyle BTC jest na rynku…

21 mln …a tyle może być maksymalnie.

OKIEM EKSPERTA – Michał Kibil, partner zarządzający w kancelarii Kibil i Wspólnicy

Technologia w starciu z prawem
Lubię stosować porównanie tokenów i coinów do czystej kartki papieru, która w zależności od tego, czym będzie zapisana, może przyjąć charakter akcji, weksla czy też jakiegokolwiek instrumentu finansowego. Na takiej kartce można także spisać umowę spółki. Dzięki tokenom emitowanym w ramach ICO można podzielić się udziałem w biznesie, niezależnie od tego, czy wskazany biznes posiada już osobowość prawną, czy też nie. Ze względu na możliwość nadania tokenom różnych funkcji, jak w przypadku każdej inwestycji, przed podjęciem decyzji o zainwestowaniu własnych środków powinniśmy się zastanowić, co dostajemy w zamian (udział w biznesie czy np. voucher na przyszłą usługę).

Według mnie, regulowanie rynku ICO nie zlikwiduje problemu oszustw. Zdecydowanie skuteczniejsze jest ich wczesne wykrywanie, informowanie o nich społeczeństwa i edukowanie potencjalnych inwestorów. A gdy już mamy do czynienia z oszustwem — efektywne ściganie osób, które doprowadziły do niekorzystnego rozporządzenia naszym mieniem. Propozycję regulatora, aby wprowadzić listę ostrzeżeń na temat ICO, należy ocenić jako cenną i wartościową. Aby była skuteczna, regulator będzie musiał blisko współpracować ze specjalistami z zakresu rynku blockchain, którzy wskazane nadużycia są w stanie identyfikować odpowiednio wcześniej.

Artykuł autorstwa Karoliny Wysoty oryginalnie opublikowany na stronie Puls Biznesu pod linkiem: https://www.pb.pl/miliardy-utopione-w-ico-931445

Uważaj w co inwestujesz gringo

W ostatnią sobotę wypadło święto Cinco de Mayo, które upamiętnia nieoczekiwane zwycięstwo wojsk meksykańskich nad wojskami francuskimi 5 maja 1862 roku w bitwie pod Pueblą. W roku 1861 cesarz francuski Napoleon III wysłał wojska do Meksyku. Oficjalnie celem kampanii było odzyskanie olbrzymich długów zaciągniętych przez rząd meksykański. Napoleon III zamierzał również obalić konstytucyjny rząd meksykański i zastąpić go monarchią.

Kiedy 8 grudnia 1861 r. oddziały francuskie zajęły miasto portowe Veracruz Llave, dla Meksykanów stało się jasne, że głównym celem kampanii nie jest odzyskanie długów, ale przejęcie kontroli nad Meksykiem oraz poszerzenie wpływów francuskich w Ameryce Centralnej i Ameryce Południowej.

Koło południa 5 maja 1862 roku, francuski dowódca dał sygnał do ataku. Meksykanie utrzymali swoje pozycje i odepchnęli Francuzów. Po przegrupowaniu swoich wojsk Francuzi spróbowali ponownego ataku. I tym razem atak załamał się, a atakujący zmuszeni byli się wycofać. W końcu uzbrojeni w przeważającej części w maczety Meksykanie, pod wodzą Zacapoaxtli, wsparci Indianami z plemienia Xochiapulco rozpoczęli kontratak. Ze skrzydeł na Francuzów uderzyła dobrze zorganizowana i zdyscyplinowana kawaleria pod wodzą Porfirio Díaza (późniejszego prezydenta Meksyku). Około 16:30 bitwa dobiegła końca.

Co ciekawe Cinco de Mayo jest o wiele bardziej popularne w USA niż w Meksyku. Ma ono za zadanie upamiętnienie meksykańskiego dziedzictwa współczesnych Amerykanów i jest obchodzone niezależnie od pochodzenia etnicznego.

Obecnie Meksyk należy do grupy krajów rozwijających się. W latach 1960–1980 PKB wzrósł o ponad 150%. Przy równoczesnej eksplozji demograficznej wzrost gospodarczy w tym okresie wynosił średnio 7%, co jest bardzo dobrym wynikiem na tle innych państw Ameryki Łacińskiej. Usługi odpowiadają za około 50% dochodu narodowego, przemysł stanowi 25%, a rolnictwo ok. 10%. Poziom PKB względem siły nabywczej stawia Meksyk na 12 miejscu na świecie. W ostatnich latach Meksyk przoduje wśród krajów Ameryki Łacińskiej pod względem wartości nominalnej PKB (8,340 $), zajmując w tym rankingu drugie miejsce.

Jeśli chodzi o inwestycje w meksykańskie etfy, trzeba je uznać za wysoce ryzykowne. Obecnie meksykańskie indeksy, a co za tym idzie także ETFy, które je śledzą, charakteryzują się wysoką zmiennością. Na koniec przedstawiamy tabelkę z 5 najlepszymi „meksykańskimi” ETFami.

08.05.2018

Spodobał Ci się artykuł? Zasubskrybuj naszego bloga, aby nie przegapić kolejnych.

 

Źródła:

http://www.etf.com/MEXX

http://www.etf.com/FLMX

http://www.etf.com/HEWW

http://www.etf.com/DBMX

Bądźmy szczerzy: 30 kwietnia to Międzynarodowy Dzień Szczerości

Jak i po co ustanowiono Dzień Szczerości ?

Dzień szczerości został ustanowiony, aby zapobiegać  komercyjnym manipulacjom, niespełnianiu obietnic politycznych, kradzieżom tożsamości (posługiwanie się cudzymi, skradzionymi lub wyłudzonymi danymi), internetowym oszustwom (fake news), kłamstwom politycznym, oraz wszelkim innym „szwindlom”, które mają bezpośredni wpływ na nasze codzienne życie. Pomysłodawcy tej kampanii – M. Hirsh Goldbergowi – zależało na tym, aby zwiększać społeczną świadomość w temacie największych przekrętów w historii, polityce, biznesie czy kinie, więc postanowił stworzyć przeciwwagę dla prima aprilis:

„(…) kwiecień rozpoczyna się dniem oszustw i powinien zakończyć się uderzając we wznioślejsze moralnie tony” .

~ M. Hirsh Goldberg

Z założenia, powinniśmy móc tego dnia zadawać sobie pytania, oczekując skrajnie szczerych odpowiedzi, podobnie jak w prima aprilis spodziewamy się, że rozmówca nam „naściemnia”. W przypadkach obu świąt niezbędna jest ich świadomość. W Stanach Zjednoczonych Dzień Szczerości obchodzi się od początku lat 90’, a w Europie dopiero zaczyna on zyskiwać na popularności i dopracowywać się miana międzynarodowego (np. Włosi obchodzą Dzień Szczerości w grudniu, a Australijczycy – w październiku).

Po co nam dzień szczerości?

Tematem szczerości wokół finansów domowych zajmują się od czasu do czasu firmy i czasopisma zlecające sondaże. Do ich wyników należy podchodzić ostrożnie, ponieważ opierają się na deklarowanych opiniach osób badanych. Deklarowane opinie mogą ulegać zniekształceniom poznawczym i emocjonalnym oraz być podatne na kłamstwo, jeśli respondent nie chciał ujawniać swoich prawdziwych opinii lub zaprezentować się w pozytywnym świetle. Niemniej, sam pomysł przeprowadzenia sondażu w temacie takim jak ukrywanie swoich wydatków przed małżonkiem/partnerem, może świadczyć o potrzebie uważniejszego przyjrzenia się sprawie naszej szczerości.

dzien szczerosci.png

Źródło: Newsweek Polska, „Finansowe porachunki małżeńskie Polaków”, M. Święchowicz

Jeśli przyjrzymy się rocznikom demograficznym, wydanym przez Główny Urząd Statystyczny w 2017 roku, możemy dostrzec „nieporozumienia na tle finansowym” jako jedną z kategorii przyczyn rozwodów. W roku 2016,  przyczyny rozkładu pożycia małżeńskiego prezentowały się następująco:

dzien szczerosci2.pngOpracowanie własne na podstawie: Rocznik demograficzny 2017, Główny Urząd Statystyczny, tab. 39 (69), Przyczyny rozkładu pożycia małżeńskiego z innymi powodami.

Na czwartym miejscu, za niedochowaniem wierności, niezgodnością charakterów oraz nadużywaniem alkoholu, znalazły się nieporozumienia na tle finansowym. Czy szczere rozmowy mogą przyczynić się do zmniejszenia takiego stanu rzeczy? Może warto , abyśmy przez chwilę zastanowili się, jak do zagadnienia szczerości podchodzi nauka.

Czy szczerość można zbadać naukowo?

Szczerość można rozpatrywać w kontakcie naszych słów (prawdomówność), intencji (szczere chęci) czy działań (uczciwość). Pytani wprost o naszą szczerość często kłamiemy (sic!).  Może się to dziać zarówno na poziomie świadomym, np. Kiedy z  premedytacją chcemy zataić swoją nieszczerość/nieuczciwość, jak i na poziomie nieświadomym, kiedy np. Nasze nieuczciwe i nieszczere działania w rzeczywistości nie przeszkadzają nam uważać samych siebie za uczciwych i szczerych we własnych oczach. Dlatego badanie uczciwości i szczerości na poziomie deklaratywnym (czyli na bazie naszych deklaracji o tym jak sami siebie postrzegamy) nastręcza wiele trudności i budzi kontrowersje. Jak w takim razie bada się szczerość? Psychologowie i ekonomiści zalecają badanie tej cechy poprzez eksperymenty, siłą rzeczy skupiając się na postaciach szczerości, które można bezpośrednio zaobserwować, takich jak prawdomówność czy uczciwość w działaniu. Przedstawiamy kilka wybranych typów eksperymentów i wnioski dotyczące uczciwości, które z nich wypływają.

  1. Zagubione lub skierowane pod niewłaściwy adres listy i przedmioty

Badani, często nieświadomi uczestnictwa w eksperymentach, są poddawani różnym pokusom lub wyzwaniom: znajdują ostentacyjnie upuszczone przez pomocników badaczy, lub omyłkowo przesłane na ich adresy listy zawierające gotówkę,  natykają się na próbki drogich kosmetyków pozostawione bez opieki w miejscu publicznym lub są proszeni o zwrot pożyczonego im przedmiotu (np.  długopis).  Badacze wyliczają odsetek uczciwie zwróconych, przekierowanych lub pozostawionych na swoim miejscu przedmiotów, aby wnioskować o uczciwości badanej grupy.

Ciekawe wyniki z tego typu badań wskazują, że kradzież jest bardziej prawdopodobna, jeśli obserwujemy że inni w naszym otoczeniu również przekroczyli pewne normy społeczne. Stąd koperty zawierające pieniądze były kradzione znacznie rzadziej kiedy wystawały ze skrzynek w czystych i porządnych dzielnicach (13%), niż kiedy były otoczone przez graffiti (27%) lub  śmieci (25%). Co więcej, jesteśmy bardziej skłonni do kradzieży, kiedy z oburzeniem, moralnie osądzamy innych. Badani którym pokazano wątpliwą moralnie sytuację (niesprawiedliwy wyrok w sądzie) dostawali długopisy z prośbą o zwrot kiedy opiszą swoją ocenę sytuacji: 25% „święcie oburzonych” zabierało długopisy ze sobą mimo prośby, a osoby nie osądzające moralnie nie robiły tego wcale. Ten typ eksperymentu pozwolił również udowodnić, że w obecności innych ludzi kradniemy mniej niż kiedy wiemy, że jesteśmy sam na sam ze swoją potencjalną zdobyczą.

  1. Samoobsługowe standy (ang. honor stands)

W tej sytuacji obserwowani są klienci korzystający z samoobsługowego stoiska z gazetami, samoobsługowej rabatki z kwiatami, etc. Na podstawie tego, czy w ogóle – i ile – postanowią zapłacić za wyceniony z góry produkt, badacze wnioskują o ich uczciwości. Druga podkategoria tego typu eksperymentów dotyczy podobnej sytuacji, ale nie w kontakcie z podmiotem nastawionym na zarobek (sprzedaż), lecz z kolegami, więc obserwacje toczą się np. wokół pudełek zbiórkowych na słodycze do biura czy studencką kawę.

Badania wskazują, że przy niepilnowanej „zrzutce”, do wspólnej skarbonki trafiało średnio 80-88% ustalonej ceny. Co ciekawe kiedy ceny okresowo wzrastały, średnia wpłat spadała. Może to wskazywać, że jeśli uważamy ceny za nieuczciwe –  mniej przejmujemy się swoim oszustwem. A jeśli na naszej skarbonce zamiast np. kwiatków, dorysujemy parę patrzących na płacącego oczu, wkład będzie ponad dwa i pół raza większy niż kiedy będą to np. kwiatki. Ten typ eksperymentu dowodzi też, że nawet jeśli nie jesteśmy w danej sytuacji całkowicie uczciwi, to niekoniecznie będziemy chcieli skorzystać w pełni i być nieuczciwi stuprocentowo. Poziom naszej uczciwości jest zmienny i zależy od wielu czynników.

  1. Niezasłużone pieniądze

Tutaj badani trafiali na sytuację, gdzie przechodzień oferuje im znalezione pieniądze, kasjer w sklepie myli się na ich korzyść wydając resztę, lub znajdują czyjeś pieniądze i mają możliwość je przywłaszczyć.

W tych eksperymentach wskazano, że status i płeć mogą wiązać się z różnym poziomem uczciwości. Kiedy badani mieli możliwość zwrócić pozostawioną w miejscu publicznym monetę dobrze ubranej osobie, robili to w ok 70% przypadków, jeśli właściciel zguby był źle ubrany – ok 30% znalazców decydowało się na zwrócenie mu pieniędzy.

Kobiety częściej niż mężczyźni zwracały nadwyżkę reszty, kiedy kelner mylił się na ich korzyść w restauracji (ale nie robiły tego, jeśli siedziały przy stoliku z mężczyzną). Generalnie, klienci zwracali chętniej drobniejsze niż większe sumy.

  1. Samodzielne ocenianie własnych wyników

Badani rzucają kostką lub monetą i samodzielnie informują o wynikach swojego eksperymentu. Nikt poza badanymi nie śledzi ich wyników, więc mają możliwość skorzystać z anonimowości i skłamać. Jednocześnie badacze znają teoretyczne rozkłady wyników takich eksperymentów, więc mogą je porównać z otrzymanymi i wykryć kłamstwo (na poziomie grupy). Jednym z ciekawszych eksperymentów tego typu jest rozdawanie studentom uczelni wyższych ich prac z informacją jakoby wykładowcy nie starczyło czasu na samodzielne ocenienie egzaminu, więc prosi uczniów o wystawienie sobie ocen samodzielnie.

Kiedy studenci mieli poczucie, że nie zostaną wykryci, ok 30% stawiało sobie wyższą ocenę niż zasłużona. Kobiety rzadziej oszukiwały, ale jeśli już to robiły, to chętniej „zatłumaczały” swoje postępowanie na zasadzie „dopóki nikogo nie krzywdzę, takie oszustwo jest ok”. Wyniki z tego i podobnych eksperymentów wskazują, że nawet w sytuacji, kiedy wykrycie oszustwa jest niemożliwe, nie chcemy oszukiwać stuprocentowo.

Szczerość i uczciwość – złożona sprawa

Powyżej przedstawiliśmy tylko kilka z wykorzystywanych w badaniach naukowych rodzajów eksperymentów. Już na tej garści przykładów widać wyraźnie jak różnie można interpretować i podchodzić do zagadnienia uczciwości/szczerości. Może ona być postrzegana w kategoriach działania (zwrócenie zagubionego listu) lub zaniechania działania nieuczciwego (powstrzymanie się od przywłaszczenia cudzego przedmiotu lub pieniędzy). Na podstawie opisanych eksperymentów, postawy wobec uczciwości można w uproszczeniu podzielić na:

ekonomiczną – racjonalną i skalkulowaną; człowiek o takiej postawie będzie kłamał, jeśli to dla niego bardziej opłacalne.

etyczną – zgodną z przyjętymi normami uczciwości; zazwyczaj takie osoby nie kłamią, nawet jeśli zaoferować im pełną anonimowość.

podatną na monitorowanie –  uczciwość zależy od tego czy osoba ma obok siebie innych ludzi, może też oszukiwać nieoptymalnie (czyli nie stuprocentowo).

Co jednak najważniejsze, zgodzono się co do tego, że kontekst społeczny i społeczne wartości silnie oddziałują na postawy jednostek. Jeśli odpowiednia ilość ludzi wokół nas przyjmuje jako własne normy wskazujące na uczciwość, będzie ona wzorcem również dla nas.

Wierzymy, że celebrowanie takich świąt jak Dzień Szczerości może się do tego przyczynić. Finanse również są tematem, który rodzi wiele pytań i emocji. Szczera, oparta na zaufaniu rozmowa z partnerem finansowym jest warunkiem podjęcia decyzji opartych na pełnej analizie sytuacji i – dzięki temu – przynoszących finansowy sukces, zarówno w kontekście zawodowym jak i osobistym.