Finansówka

Już jest, najnowsza Finansówka! Mamy wielką przyjemność mogąc podzielić się z Wami najlepszymi artykułami jakie przeczytaliśmy w tym tygodniu.
 
Na The Globe and Mail możecie przeczytać o rozwoju „etycznego inwestowania” na przykładzie ETFów.
 
Zakaz handlu w niedzielę coraz bliżej? Sprawę bada Business Insider Polska.
 
Na ETF.com pojawił się właśnie artykuł o debiucie nowego ETFa śledzącego chińskie spółki dbające o środowisko naturalne.
 
Jak wygląda sytuacja LOTu? Analizę znajdziecie na Business Insider Polska.
 
Nowe regulacje mogą przyczynić się do jeszcze szybszego rozwoju ETFów. Informacje na ten temat znajdziecie na Bloomberg Markets.

Boskie inwestycje

Myślę, że wszyscy zdajemy sobe sprawę, że bycie EKO jest w modzie. Nie chodzi tylko o kupowanie produktów z naklejką „ECO”, tak jak w artykule Karola, ale także o inwestowanie w spółki, które produkują tego typu produkty. Jest to część trendu zwanego „odpowiedzialnym inwestowaniem”. Przedmiotem zainteresowania inwestorów są fundusze zrzeszające spółki szanujące prawa człowieka, produkujące dobra, które mają porawić sytuację biednych na świecie itd. Przykładem może być SPDR SSGA Gender Diversity Index ETF (SHE). ETF, który śledzi spółki mające wysoki współczynnik kobiet do mężczyzn na stanowiskach kierowniczych. Fundusz zanotował w ciągu pierwszego roku istnienia (od kwietnia 2016 do marca 2017) wzrost na poziomie 14,13%.

Czy można połączyć inwestowanie w ETF z wiarą w Boga? Odpowiedź brzmi „tak”. Inspire Global Hope ETF (BLES) i  Inspire Small/Mid Cap Impact ETF (ISMD) to dwa, stworzone w tym roku ETFy, które w ciągu pierwszego miesiąca zgromadziły odpowiednio 28 i 18 milionów dolarów zarządzanych aktywów, co jest naprawdę świetnym wynikiem jak na nowy instrument skupiający się na niszy. Myślicie, że to wszystko? Co powiecie na Global X S&P 500 Catholic Values (CATH)? Został stworzony dla ludzi, którzy chcą inwestować w zgodzie z naukami Kościoła Katolickiego. Od kwietnia 2016 roku zgromadził ponad 103 miliony dolarów zarządzanych aktywów i zanotował niemal 15,5% wzrost. Fundusz śledzi S&P 500 Catholic Values Index.

O czym świadczą fundusze tego typu? O tym, że rynek ETFów bardzo szybko się rozwija i kolejny raz udowadnia, że jest bardzo elastyczny i potrafi dostosować się do potrzeb inwestorów. Na koniec, tabela z wynikami wspomnianych religijnych ETFów.

Nazwa

Firma Wartość zarządzanych aktywów Wynik w ciągu miesiąca Wynik w ciągu 3 miesięcy Wynik w ciągu roku YTD

Inspire Global Hope ETF (BLES)

Northern Lights 43,99 mln $ -0,56% +1,62%

Inspire Small/Mid Cap Impact ETF (ISMD)

Northern Lights 24,86 mln $ -1,36% -0,78%

Global X S&P 500 Catholic Values (CATH) Global X 103,66 mln $ -0,46% +1,30% +15,44%

+11,57%

 

Spodobał Ci się artykuł? Zasubskrybuj naszego bloga, aby nie rzegapić kolejnych.

Źródła:

http://www.etf.com/sections/blog/religion-based-etfs-return-real-promise?nopaging=1

http://www.etf.com/BLES

http://www.etf.com/ISMD

http://www.etf.com/CATH

 

EKOnomia oszczędzania

Jakiś czas temu oglądałem nagrany przez NETFLIX i dostępny za pośrednictwem tej platformy dokument pod tytułem „Ścigając Koralowce”. Film ten opowiada historię biologów morskich badających rafy koralowe i przedstawia postępujące umieranie gigantycznych powierzchni niesamowitego podwodnego świata – w ciągu ostatnich dwóch lat umarło 25% Australijskiej Wielkiej Rafy Barierowej, a proces obumierania korali, stanowiących schronienie dla niezliczonych gatunków ryb, zachodzi na całym świecie. Proces spowodowany jest wzrostem temperatury wody, co z kolei jest wynikiem zwiększonej zawartości gazów cieplarnianych w atmosferze.

Przyznam szczerze, że podczas ponad 30 nurkowań zakochałem się w tym magicznym, świecie, będącym kilka(dziesiąt) metrów pod powierzchnią wody. Czasem wśród znajomych nurków żartujemy, że James Cameron kręcąc „Avatara” nie nakręcił filmu fantasy, a dokument o podwodnym życiu – tak bardzo kolorowy i bujny jest świat na głębokości 8-10 metrów. Oglądając umierające koralowce pękało mi serce i przez dłuższy czas nie mogłem dojść do siebie uświadamiając sobie jak bardzo nasze codzienne decyzje przekładają się na zdrowie naszej planety.

Po kilku dniach rozmyślań i drastycznego przemodelowania swoich nawyków zakupowych (ograniczając do niezbędnego minimum wykorzystanie materiałów nie podlegających recyklingowi i decydując się na produkty zapakowane raczej w surowce dające się ponownie wykorzystać, niż jednorazowe opakowania) włączył się mój zmysł finansisty. Zastanowiło mnie, ile więcej będę musiał zapłacić za moje ekologiczne podejście – przecież EKO nie może być tanie! Jakież było moje zdziwienie, gdy odkryłem, że wbrew pozorom EKO może być korzystne dla portfela. Postaram się to zobrazować na kilku przykładach.

Zacznijmy od przysłowiowej bomby. Półtoralitrowa butelka wody w sklepie osiedlowym potrafi kosztować nawet około 2 PLN. Nawet przyjmując, że kosztuje ona 1,5 PLN, metr sześcienny (1.000 litrów) wody butelkowanej kosztuje 1500 PLN. Wypijając 3 litry wody dziennie (2 butelki) płacimy zatem 3 PLN, czyli w skali roku 1095 PLN. Metr sześcienny wody, według portalu cena-wody.pl kosztuje średnio 10,9 PLN, miejscami dochodząc do 18 PLN (ceny brutto, uwzględniają koszty odprowadzenia ścieków). Zatem przyjmując wypijanie trzech litrów wody kranowej dziennie, zapłacimy maksymalnie 13,14 PLN. Co ważne jak donosi portal http://pijewodezkranu.org, woda z kranu jest nie tylko bezpieczna, ale i zawiera te same mikroelementy, które występują w wodzie butelkowanej. Zatem dostarczając naszemu organizmowi takiej samej jakościowo wody w skali roku oszczędzamy ponad 1000 PLN. Efektem ubocznym jest mniej plastiku, a to z kolei przekłada się na niższą ilość odpadów w koszu i jest korzystniejsze dla środowiska. Przykładów, takich jak opakowanie wody można mnożyć: sery, wędliny, ryby, mięsa – wszędzie, gdzie pojawia się dodatkowe opakowanie musimy za nie zapłacić!

Część z naszych Czytelników czyta ten felieton wieczorem, przy sztucznym świetle. I to właśnie ono jest bohaterem naszego kolejnego przykładu. Nie tak dawno temu postanowiłem wymienić wszystkie żarówki w mieszkaniu na energooszczędne LEDy. Nie dość, że zużywają znacznie mniej prądu niż klasyczne, to jeszcze mają zdecydowanie wyższą trwałość. Żarówka LED, z racji swojej konstrukcji, wykorzystując diodę dającą światło już przy niewielkim poborze energii, zużywa ułamek prądu dając tyle samo światła, mierzonego w lumenach (przyjmując pewne uproszczenia, im wyższa jest wartość wyrażona w lumenach tym więcej światła daje żarówka). Dla przykładu, zgodnie z danymi jednego z wiodących producentów oświetlenia LED, aby osiągnąć 800 lumenów potrzebujemy tradycyjnej żarówki o mocy 40 W, podczas gdy LEDowa żarówka dostarczy tyle światła przy mocy zaledwie 6 W. Oznacza to, że jedna żarówka LED po 6,5 godzinach świecenia zużyje w przybliżeniu tyle samo prądu co jedna żarówka 40 W w ciągu godziny.  Załóżmy teraz, że mamy w domu 10 żarówek o mocy 40 W. Koszt wymiany żarówek w zależności od miejsca zakupu jest różny, ale żarówki renomowanego producenta w najtańszym sklepie Internetowym powinny nas kosztować w sumie 160 PLN. Oznacza to, że przy sumarycznym czasie pracy 23h dziennie (czyli jeśli zapalimy 2 żarówki na raz czas sumaryczny wyniesie 12,5 h, a przy zapaleniu wszystkich dziesięciu zaledwie nieco ponad 2 godziny), już od drugiego roku zaczynamy oszczędzać. Może nie dużo, bo 156 złotych rocznie, ale jest to kolejny krok do dokonywania bardziej świadomych wyborów. Biorąc zaś pod uwagę fakt, iż żywotność zwykłej żarówki to około 1.500 godzin, a żarówki LED 15.000 godzin oszczędności w skali żywotności żarówki są znaczne. Dodatkowo, zakładając koszt 4 PLN za zwykłą żarówkę, w czasie żywotności jednej LED wydamy dodatkowo 40 PLN na żarówki konwencjonalne. Technologia LED pozwala nam nie tylko dbać o planetę, ale też o portfel. I tu znów przykładów jest wiele: Lodówka, płyta kuchenna, piekarnik, pralka… Wszystkie urządzenia zużywające mniej mediów przekładają się na korzyść dla portfela i planety… Już kilka złotych oszczędności dziennie może dać pokaźny zysk w długim terminie – więcej na ten temat w artykule „Co kawa i procenty mają wspólnego z oszczędzaniem”. Pamiętajmy tylko o recyklingu zużytych urządzeń.

Jak zatem widać, czasem wydając trochę pieniędzy i zadając sobie odrobinę trudu jesteśmy w stanie uzyskać znaczny zwrot z takiej inwestycji w długim terminie – podobnie jest w przypadku przedsiębiorstw, które najpierw inwestują na przykład w nową fabrykę, a następnie zarabiają na wyprodukowanych w owej fabryce dobrach. Jak głosi maksyma, prawa ekonomii w przypadku sklepu spożywczego nie różnią się od praw ekonomii obowiązujących korporacje – inna jest tylko skala działalności. Ta sama zasada dotyczy finansów osobistych, czy inwestycji. Kluczem do podejmowania dobrych decyzji jest świadomość ich konsekwencji. Jak głosi lekcja płynąca z „Ekonomii w Jednej Lekcji” Henry’ego Hazlitt’a – wybitnego amerykańskiego ekonomisty: „Sztuka ekonomii polega na tym, aby spoglądać nie tylko na bezpośrednie, ale i na odległe skutki danego działania czy programu; by śledzić nie tylko konsekwencje jakie dany program ma dla jednej grupy, ale jakie przynosi wszystkim.