Finansówka

17623075_10158547186815613_1341351062_o

Już jest, kolejna Finansówka! Mamy wielką przyjemność mogąc podzielić się z Wami najlepszymi artykułami jakie przeczytaliśmy w tym tygodniu.

Inwestorzy wyprzedają ryzyko. Dlaczego tak się dzieje dowiecie się z Business Insider Polska:

http://businessinsider.com.pl/finanse/makroekonomia/zloty-traci-zyskuje-zloto-i-jen-sytuacja-gospodarcza-na-swiecie/1w5k2mf

 

Jak technologia i ludzie łączą siły w świecie finansów dla wspólnego dobra przeczytacie w Financial Times

https://www.ft.com/content/07f07e1e-e322-11e6-9645-c9357a75844a

 

Dlaczego aktywne inwestowanie nie zawsze okazuje się dobrym rozwiązaniem? Dowiecie sie z artykułu The Wall Street Journal:

https://www.wsj.com/articles/indexes-beat-stock-pickers-even-over-15-years-1492039859?mod=e2tw

 

Czy niedługo na polskim rynku pojawią się REITy (Real Estate Investment Trusts)? Sytuację analizuje Obserwatorfinansowy.pl

https://www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/rynki-finansowe/ostroznie-z-reit-ami/

 

Wszystko wskazuje na to, że JP Morgan tworzy własnego robo advisora. Więcej na ten temat przeczytacie w Bloomberg:

https://www.bloomberg.com/news/articles/2017-04-05/it-looks-like-jpmorgan-is-building-a-robo-adviser

Reklamy

Oszczędzaj z głową!

euro-870757_1920

 

Ostatnio wiele uwagi poświęciliśmy oszczędzaniu. Na naszym blogu próbujemy pokazać, że efektywne oszczędzanie może być proste, o ile robimy to rozsądnie i w sposób adekwatny do własnych oczekiwań i preferencji. Warto jednak pamiętać, że każda wspaniała przygoda zaczyna się od pierwszego kroku. Jak zatem podejść do oszczędności w sposób pragmatyczny? Poniżej prezentujemy kilka kroków, które nie tylko ułatwią budowanie kapitału w długim terminie, ale też zabezpieczą krótkoterminowe potrzeby.

Oszczędzanie warto rozpocząć od poznania siebie. Nie mamy tu na myśli duchową wyprawę do Indii w celu zgłębienia tajemnic buddyzmu, lecz o poświęcenie chwili na rozpisanie swoich comiesięcznych przychodów i wydatków na kartce. W takiej analizie warto uwzględnić wszelkie koszty z możliwie najwyższą precyzją – im dokładniej przeanalizujemy nasze wydatki, tym łatwiej będzie nam znaleźć pozycje, które pozwolą nam oszczędzić więcej. Przyjrzenie się okresowi kilku ostatnich miesięcy dodatkowo zwiększy precyzję naszych szacunków (Część wydatków jest cyklicznych, co oznacza, że nie ponosimy ich co miesiąc, lecz na przykład co kwartał).

Po stworzeniu takiego zestawienia warto popatrzeć na przykład na koszty prowadzenia rachunków bankowych czy inne, comiesięczne drobne opłaty – często można je zredukować, aby wygospodarować kilkadziesiąt, a czasem kilkaset złotych miesięcznie, co w skali roku da znaczący wzrost kapitału, który możemy przeznaczyć na inwestycje.

Następnym krokiem jest zbudowanie czegoś, co doradcy finansowi nazywają poduszką finansową. Jest to zapas gotówki trzymany na koncie lub lokatach w banku na wszelki wypadek. Posiadanie takiej „poduszki” nie tylko pomaga w przypadku nieprzewidzianych wydatków, ale na przykład utraty źródła dochodów zapewnia miękkie lądowanie – czas na znalezienie nowego zatrudnienia. Dobrą praktyką jest utrzymywanie rezerw wysokości trzy- do sześciomiesięcznych wydatków – zasada jest prosta: im więcej czasu zajmuje znalezienie pracy w danej branży, tym większej rezerwy potrzebujemy. Czasem, gdy pracujemy na wysoce specjalistycznym konieczne może być posiadanie rezerw wysokości nawet rocznego dochodu.

Warto pamiętać, że wspomniana poduszka musi zapewniać płynność finansową, a jednocześnie pracować. Trzymanie całej kwoty na koncie to marnotrawienie zysków. Na koncie powinniśmy mieć równowartość około dwumiesięcznych zarobków – zapewni to bezpieczeństwo w przypadku nieprzewidzianych wydatków. Resztę warto poporcjować – na automatycznie odnawianych lokatach.

Posiadając już „poduszkę” warto poznać swoje oczekiwania i preferencje. Jakie są nasze oczekiwania? Czy możemy sobie pozwolić na wysokie ryzyko (czyli szansę na wysokie zyski, ale i na duże straty), czy oczekujemy bardziej stabilnych zysków przy niższym ryzyku? Jak długo chcemy inwestować? Jaki jest nasz cel inwestycyjny – określenie odległego, ale sprecyzowanego celu bardzo pomaga w utrzymaniu postanowień. Ciekawym rozwiązaniem pozwalającym bliżej przyjrzeć się swoim preferencjom jest stworzony przez nas – Ryzykometr inwestycyjny. Każda osoba po udzieleniu kilku anonimowych odpowiedzi będzie mogła sprawdzić, jak powinna inwestować swoje oszczędności. Na razie będzie można testować za darmo, więc warto!

Gdy już zdecydowaliśmy się na konkretne rozwiązanie warto regularnie monitorować zarówno nasze wydatki (często z czasem dostrzeżemy nowe możliwości ograniczania kosztów), jak i postępy naszych inwestycji. Kluczowe jest tutaj zachowanie spokoju, szczególnie inwestując długoterminowo. Jak wskazywaliśmy w poprzednim artykule – im dłuższy jest horyzont naszej inwestycji, tym wyższych i stabilniejszych zysków możemy się spodziewać. Co więcej, szukajmy rozwiązań najkorzystniejszych. Im niższe koszty inwestycji, tym więcej naszych pieniędzy pracuje. Im dłuższy horyzont inwestycyjny, tym trudniej osiągnąć wynik korzystniejszy niż indeks rynkowy. Dlatego decydując się na długofalowe oszczędzanie warto znać swoje ryzyko inwestycyjne, rozważyć odpowiedni dobór produktów ETFy do niego – fundusze odzwierciedlające zachowanie indeksów giełdowych i ograniczyć koszty do minimum.

Your First Million

Money, and especially when in large sums, has always never failed to inspire. The ancients fantasised about it, and the peoples of the medieval age and the renaissance pondered with awe and wonder at the thought of it. Today, modern peoples become preoccupied with the idea of it. In pop-culture, money is the single attribute of success. And however much of it seems unfit to live a “good” life, we have all probably had the opportunity to daydream about what we would do if we managed to make millions.

As Jan Krzysztof Bielecki once claimed: one has to steal their first million. However, old, Polish industrial whispers claim that one grosz of one’s own design is worth more than one million freely given. So how must one therefore earn a million zloty? This perhaps is not so straightforward a question to answer as the answers to twelve questions on a popular television quiz show through the elimination of six winners from forty-nine participants suggests, but the answer nevertheless brings much satisfaction.

Some people dream of riches, not to speak the least of Nick Carraway, the protagonist of the novel by Francis S. Fitzgerald, The Great Gatsby, who won his riches by means of the market. Not one investor starting from zero in the trade of shares was able to make a fortune, and not one lost their fortune. But in the due course of things does the ordinary investor lose? As statistics seems to verify – not necessarily. Everything depends on the strategy taken, and moreover, how we establish three scenarios – assuming that while working we manage to set aside a somewhat lofty sum of 1,000 USD. For the requirements of the experiment we likewise will want to establish that the aforementioned thousand is distributed 10, 20, 30 and 60 years later. How much would we manage to save if we invested all of this money through an index? For the purposes of the experiment, let us assume that the invested sum is put into an index, because the movements thereof are restricted to the risk connected with individual financial instruments. However, at the same time, as has been shown by research conducted by Famy from the year 1970, it is not possible in invest in the long term while at the same time receiving the results achieved by the index – in reality only a very elite circle manages to do so.

However, our equity securities only exist for some time, so for this sort of experiment we will have to concentrate on the American S&P 500, an index that follows the market capitalisation of 500 of the largest American public companies. The first quotes for the index took place on the fourth of March 1957, so on the occasion of its sixty-year anniversary we will assume that it is there that we invest our thousand dollars.

60 years ago, our one thousand dollars upon the establishment of the index would have yielded a return of 3,656.85%, or 36,568.50 USD. These are huge returns indeed. This means that if we would want to have one million in the course of sixty years today we would have then had to invest 26,618.04 USD.

30 years ago, at the beginning of economic transformation in Poland, our thousand dollars invested in the American equity market would yield 6,265.20 of today’s dollars. However, in order to earn a million, we would have had to invest 137,642.64 USD at that point. Today we would have been more than happy to have such gains.

Two decades ago, when for one dollar we paid 3.07 PLN, our one thousand would have multiplied twofold, such that in 2017 it would have more or less doubled the current value of which would have amounted to 1,855.69 USD. In order to make a million, we would have to had put down 350,178.05 USD, however.

Investing one thousand dollars ten years ago we would have had gains of 76.84%, and so in order to have one million we would have had to have had 565,482.92 USD put down. It is important to recognise that all of these calculations are taken into account with due consideration for the changes in the amounts of money due to inflation (the effect of an increase in the prices of ordinary goods with the development of the economy).

As seen by the examples above, the earlier we are able to set aside sums of money, the less amount of money we need in order to realise the riches about which we so often dream. It is important to choose solutions which are appropriate to the needs of the investor. It allows one to reduce the unnecessary nervousness and maximise returns. This sort of a solution is provided by EFTs, because they effectively replicate the behaviour of indices, and those funds we need not take on any additional, unwanted risk, in the long term obtaining the chance for above-average risks as a result.

*The data for the level of returns are taken from DQYDJ.com

Twój pierwszy milion

Pieniądze, szczególnie duże, od zawsze wzbudzają fascynację. Fantazjowali o nich starożytni, rozmyślali o nich ludzie średniowiecza i renesansu, myślą o nich również współcześni. Pieniądze, w popkulturze, są jednym z atrybutów sukcesu. I jako, że są one niezbędne do życia chyba każdemu z nas zdarzyło się rozmyślać co by zrobili z tymi milionami wygranymi w „totka”.

Jak stwierdził kiedyś Jan Krzysztof Bielecki: pierwszy milion należy ukraść. Jednak stare, Polskie przysłowie głosi, że Grosz własną pracą zarobiony więcej wart, niż darowane miliony. A jakby zatem milion zarobić? Może nie jest to strategia tak szybka, jak prawidłowa odpowiedź na 12 kolejnych pytań w popularnym teleturnieju czy skreślenie zwycięskich 6 z 49 liczb, ale za to daje mnóstwo satysfakcji.

Część ludzi marzących o bogactwie, niczym Nick Carraway, bohater powieści Francisa S. Fitzgeralda pt. Wielki Gatsby, próbuje swych sił na giełdzie. Nie jeden inwestor startując praktycznie od zera na handlu akcjami zbił fortunę, nie jeden ją stracił. Ale czy w istocie przeciętny inwestor zawsze traci? Jak mówią statystyki – niekoniecznie. Wszystko zależy od przyjętej strategii. A zatem załóżmy trzy scenariusze – przyjmijmy, że pracując udało nam się odłożyć równowartość 1 000 USD. Na potrzeby eksperymentu załóżmy również, że wspomnianym tysiącem dysponujemy 10, 20, 30 i 60 lat temu. Ile udałoby nam się zaoszczędzić, gdybyśmy zainwestowali te pieniądze w indeks? Dla potrzeb eksperymentu przyjmujemy, że pieniądze inwestowane są w indeks, ponieważ taki ruch ogranicza ryzyko związane z pojedynczymi instrumentami, a jednocześnie, jak wskazują badania Famy z 1970 roku inwestując długoterminowo praktycznie niemożliwe jest osiągnięcie wyniku korzystniejszego niż ten, który reprezentuje indeks – w istocie udaje się to jedynie bardzo elitarnemu gronu zarządzających.

Jako że nasza Giełda Papierów Wartościowych funkcjonuje nieco zbyt krótko, żeby taki eksperyment przeprowadzić skupmy się na amerykańskim S&P 500. Jest to indeks śledzący i odwzorowujący kapitalizację 500 największych amerykańskich spółek giełdowych, a pierwsze notowanie tego indeksu miało miejsce 4 marca 1957 roku, więc z okazji sześćdziesiątych urodzin przyjmijmy, że nasz tysiąc złotych inwestujemy właśnie w S&P 500.

60 lat temu nasze tysiąc dolarów zainwestowane w momencie powstania indeksu S&P 500 dałoby dziś 3 656,85% zwrotu, czyli 36 568,5 dolara. To olbrzymi wzrost wartości. Oznacza to, że aby dziś mieć milion dolarów konieczne było zainwestowanie 26 618,04 dolarów.

30 lat temu, u progu transformacji ustrojowej w Polsce, nasz 1 000 dolarów zainwestowany w amerykański rynek akcji dałby 6 265,2 dzisiejszych dolarów. Do miliona jeszcze trochę, ale inwestując 137 642,64 USD wtedy, dziś moglibyśmy się już nim cieszyć.

Dwie dekady temu, gdy za dolara płaciliśmy 3,07 PLN, nasz zainwestowany 1 000 dolarów rósł jak na drożdżach, aby w 2017 roku niemal się podwoić – obecna jego wartość to 1 855,69 dolara. Milion wymagałby jednak 350 178,06 dolarów.

10 lat temu, inwestując 1 000 USD osiągnęlibyśmy 76,84% zwrotu, a nasz milion wymagałby inwestycji aż 565 482,92.

Warto zaznaczyć, że wszystkie kalkulacje uwzględniają zmianę wartości pieniądza wynikającą z inflacji odczuwanej przez konsumentów (czyli efektu wzrostu cen spowodowanego rozwijającą się gospodarką).

Jak widać na powyższym przykładzie im wcześniej zaczniemy odkładać, tym mniejszych kwot potrzebujemy, aby spełnić swoje marzenia o bogactwie. Warto wybierać rozwiązania, które są dopasowane do potrzeb inwestora – pozwoli to ograniczyć zbędne nerwy i pozwoli zmaksymalizować zyski. Takie rozwiązanie oferują ETFy, gdyż replikują one zachowanie indeksu, przez co nie bierzemy na siebie prawie żadnego ryzyka, a w długim terminie mamy szansę na ponadprzeciętne zyski.

*Dane dotyczące całkowitych stóp zwrotu branych do dyskontowania środków pieniężnych dostarczył DQYDJ.com