Zobacz, w co (nie) warto inwestować…

W kilku ostatnich artykułach skupiliśmy się na przedstawieniu korzyści inwestowania pasywnego i patrzyliśmy na różne jego aspekty. Badania, które przytaczaliśmy dotyczyły głównie rynków rozwiniętych – przeważnie rynku amerykańskiego. Tym razem skupimy się na rynku polskim.

Jak ustaliliśmy, inwestując pasywnie nie próbujemy pobić benchmarku (osiągnąć stopy zwrotu wyższej niż indeks, z którym się porównujemy) – jest to zadanie inwestowania aktywnego.

Ale czy za wyższym ryzykiem i wyższymi kosztami idzie wyższy zysk?

Z przeprowadzonych przez nas analiz wynika, że jeśli chodzi o Polski rynek akcji aktywne fundusze niekoniecznie biją indeks. Biorąc pod uwagę okres ostatnich 5 lat tylko 22 z przeanalizowanych przez nas 89 dostępnych w Polsce aktywnych funduszy inwestycyjnych inwestujących na globalnych rynkach akcji osiągnęło zwroty wyższe niż te, które oferuje indeks (MSCI World Index). Co więcej wiele funduszy osiągnęło ujemne stopy zwrotu. Poniższy wykres pokazuje średnią miesięczną stopę zwrotu pojedynczych funduszy w porównaniu do stopy zwrotu miesięcznej stopy zwrotu, jaką można było osiągnąć na indeksie giełdowym MSCI World na przestrzeni 5 lat.

Untitled2

Istotna jest jeszcze jedna informacja, która płynie z przeprowadzonego badania. Analizując dane statystyczne (średni zwrot z inwestycji, oraz odchylenia od niego) nie sposób nie zauważyć, że inwestując w fundusz osiągamy wyższą stopę zwrotu, decydujemy się na mniejszą zmienność cen i osiągamy wyższą premię za podjęte ryzyko (stopa zwrotu/odchylenie standardowe). Oznacza to, że ryzykujemy mniej, a zarabiamy więcej.

Untitled

Zgodnie z naszymi wcześniejszymi analizami Polski rynek akcji, pod względem premii za aktywne zarządzanie nie wypada najkorzystniej. Pasywne zarządzanie, czyli podążanie za indeksem w pięcioletnim okresie badania przyniosło ponad czterokrotnie wyższą premię za ryzyko i ponad trzykrotnie wyższy zysk, ograniczając przy tym zmienność o prawie 25%. Zatem decydując się na inwestowanie środków warto zwrócić uwagę na dostępne w Polsce ETFy, które nie tylko pozwalają ograniczyć znacząco ryzyko, ale zapewniają też optymalną kombinację zwrotu z poniesionego ryzyka.

Nie każdy powinien ryzykować, aby pić szampana…

Podejmując decyzje, jak ulokować swoje oszczędności musimy wiedzieć, jaki poziom ryzyka reprezentuje każdy instrument i ile tego ryzyka możemy wziąć na siebie.

Na rynkach finansowych mamy wiele instrumentów, a każdy z nich reprezentuje inny poziom ryzyka.

lokata – jest uważana jako najbardziej bezpieczny instrument, gdyż inwestowanie w lokatę nie wiąże się prawie z żadnym rodzajem ryzyka inwestycyjnego (nie licząc oczywiście ryzyka inflacyjnego). Nawet jeżeli bank upadnie nasze środki są gwarantowane do kwoty 100 000 EUR w Bankowym Funduszu Gwarancyjnym.

obligacja – generalnie są bardziej ryzykowne niż lokaty, ale mniej niż akcje. Wynika to tego, że w przypadku bankructwa firmy wierzytelności inwestorów obligacji są zaspokajane przed wierzytelnościami akcjonariuszy, czyli osób, które posiadają akcje. Im bardziej ryzykowna jest spółka, tym większy poziom ryzyka przy inwestowaniu w obligację danej spółki.

Obligacje rządowe nie są obarczone prawie żadnym ryzykiem, jeżeli oczywiście nie zainwestujemy w obligacje krajów na skraju bankructwa i nie uwzględnimy ryzyka inflacyjnego. Wypłacalność obligacji jest gwarantowana przez wiarygodność państwa, a prawdopodobieństwo, że jakiś kraj upadnie statystycznie jest bardzo niska. Obligacje korporacyjne oczywiście mają wyższe ryzyko, ale wciąż dużo niższe niż akcje.

akcje – są najbardziej ryzykowną inwestycją, zgodnie z tym powyższym argumentem. Ale ryzyko poszczególnych spółek akcyjnych jest również uzależnione od działalności spółki, branży w której działa, czy też osób zarządzających daną spółką.

fundusze inwestycyjne, podobnie, jak ETF-y – mają niższe ryzyko, aniżeli pojedyncze instrumenty. Wynika to z tego, że są one zdywersyfikowane. Tworzą koszyk różnych instrumentów, co powoduje, że mamy niższe ryzyko wynikające z niepowodzenia w działalności pojedynczej spółki.

Ile swoich oszczędności powinno się zainwestować w poszczególne instrumenty zależy od poziomu ryzyka, które każdy inwestor może na siebie wziąć (tzw. tolerancji na ryzyko). Ten poziom zależy od wielu czynników:

Po pierwsze, od horyzontu czasowego, na jaki chce się ulokować swoje środki. Osoby, które chcą zainwestować swoje oszczędności długoterminowo mogą sobie pozwolić na bardziej ryzykowne inwestycje, gdyż w przypadku np. spadków na giełdzie mają więcej czasu, aby poczekać, aż rynki się odbiją. W przypadku, gdy inwest
ujemy na krótki termin może się zdarzyć, że musimy się wycofać z inwestycji przy spadkach na giełdzie. Oznacza to, że nasz poziom ryzyka jest niski i generalnie w ogóle nie powinniśmy lokować naszych oszczędności na giełdzie.

Po drugie, od wysokości naszych zarobków. Im więcej możemy odłożyć ze swojego dochodu, w tym bardziej ryzykowne instrumenty możemy zainwestować. Wynika to z tego, że nieprzewidziane wydatki możemy pokryć z bieżących zarobków i nie musimy sięgać po zgromadzone oszczędności. Ma to ważne znaczenie, kiedy rynki dołują, gdyż oznacza to, że nie musimy wycofywać swoich środków, kiedy mamy stratę na koncie.

Po trzecie, od naszego wieku. Osoby w młodszym wieku mogą wziąć wyższy poziom ryzyka aniżeli osoby starsze, gdyż mają więcej czasu na to, aby odrobić potencjalne straty, które wynikają z zainwestowanych środków.

Po czwarte, od sektora w jakim się pracuje. Osoby o bardziej stabilnych dochodach, czyli pracujące na etacie mają wyższy poziom akce
ptowanego ryzyka niż osoby, które są samozatrudnione. Ta ostatnia grupa często ma dochody mniej stabilne, gdyż zależą od wielu czynników np. od ilości zleceń, czy tego, czy kontrahent zapłaci.

Uwaga: Już niedługo będzie można ocenić swoją tolerancję na ryzyko u nas. Przygotowujemy dla Was narzędzie, które każdemu pozwoli ocenić poziom ryzyka inwestycyjnego. Ma to kluczowe znaczenie przy decyzjach inwestycyjnych.

Po piąte, od inwestycji, które się obecnie posiada. Dywersyfikacja inwestycji (czyli podział na różne klasy instrumentów) jest bardzo ważna w ocenie tolerancji na ryzyko. W przypadku, gdy ma się portfel złożony z ryzykownych papierów, tolerancja na ryzyko maleje.

W końcu, są osoby, które bardzo źle znoszą straty. Po prostu mają takie cechy osobowości, które powodują, że, kiedy ceny spadają zaczynają się zachowywać bardzo irracjonalnie. Takie osoby również powinny unikać bardzo ryzykownych inwestycji.

blog post - ryzyko

Indeks zysków

 

Podejmując decyzję o inwestowaniu każdy, niezależnie od doświadczenia czy posiadanej wiedzy, zastanawia się jaki instrument wybrać. Na samym głównym rynku Giełdy Papierów Wartościowych (GPW) w Warszawie notowane są 382 spółki. Inwestorzy mogą też wybierać spośród mnogości akcji z rynków równoległych, NewConnect, funduszy inwestycyjnych, obligacji. Pomnożywszy ilość możliwości przez dziesiątki rynków zagranicznych Inwestorzy niejednokrotnie stają przed poważnym wyzwaniem.

Jedną z alternatyw do klasycznych, aktywnych form inwestowania kapitału są ETFy (ang.: Exchange Traded Funds) – fundusze inwestycyjne inwestujące w akcje, obligacje czy inne fundusze, ale notowane są na giełdzie (podobnie jak akcje). Cena jednej „akcji” takiego funduszu zależy od gry popytu i podaży, jak i od wyniku składowych portfela, w który dany ETF inwestuje.

Co szczególnie istotne dla inwestorów, ETFy bardzo często za zadanie mają nie „pobić” rynek (osiągnąć stopę zwrotu wyższą niż wskaźnik, z którym się porównują), a naśladować zachowanie indeksu. Dzięki temu ETFy osiągają wyniki bardzo zbliżone do indeksu. Taka strategia nie przyniesie wysokich zysków w krótkim terminie, ale jak wskazują badania Eugena Famy z 1970 roku (dotyczące efektywności informacyjnej rynku, cena danego instrumentu zawiera w sobie wszelkie informacje dostępne dla inwestorów, a wszelkie odstępstwa od tej reguły są natychmiast wykorzystywane przez inwestorów, którzy te różnice dostrzegają – doprowadzając ceny instrumentów to uczciwej wartości – ang.: fair value) w długim terminie prawie niemożliwe jest stałe osiąganie wyników lepszych od tych, osiąganych przez rynek.

W rezultacie, o ile w krótkim terminie możliwe jest wykorzystanie chwilowych wahań akcji w celu osiągnięcia ponadprzeciętnych zysków, o tyle uśredniając wyniki (czasem się wygrywa, czasem przegrywa) z reguły w długim okresie nie jest możliwe „pobicie” rynku.

Inwestowanie pasywne, czyli na przykład inwestowanie w ETFy odwzorowujące zachowanie indeksu ma jeszcze jedną korzyść. Jako że indeksy zawierają w sobie czasami nawet kilkaset akcji spółek z całego świata (dla przykładu: ETF na światowy indeks – MSCI World to przeszło 1600 akcji, natomiast na kraje rozwijające się – MSCI Emerging Markets zawiera ich przeszło 800), Inwestor zyskuje nie tylko dostęp do globalnego rynku finansowego w jednym instrumencie, ale przede wszystkim ogranicza ryzyko niemal do zera poprzez efekt dywersyfikacji, czyli uodpornienia portfela inwestycyjnego na wahania pojedynczych jego składowych. Zatem w przypadku, gdy jedna z 1600 spółek wchodzących w skład MSCI World Index znajdzie się w trudnej sytuacji, efekt widoczny w indeksie będzie minimalny.

Ponadto, dzięki dość jasnemu zadaniu stawianemu przed zarządzającym funduszem (replikacja zachowania indeksu) znacząco ograniczone są koszty zarządzania (w przypadku akcyjnych funduszy inwestycyjnych w Polsce niejednokrotnie sięgają one 4% aktywów rocznie, w przypadku najlepszych ETFów jest to około 0,03%).

Połączenie niskich kosztów ze stabilnym zyskiem i ograniczonym ryzykiem czyni z ETFów ciekawą alternatywę dla klasycznych form inwestowania, a każdy kto rozważa długoterminowe oszczędzanie powinien przyjrzeć się im bliżej.

 

Człowiek musi zrozumieć, że nie jest doskonały

Każdy z nas, kto decyduje się na pomnożenie swoich oszczędności na giełdzie często drży ze strachu, gdy widzi spadające indeksy giełdowe. Z drugiej strony cieszy się, jak indeksy idą do góry. Wtedy właśnie zapominamy o najważniejszej zasadzie inwestycyjnej, o której ostatnio pisaliśmy, że w inwestowaniu oszczędności musimy przyjmować perspektywę długoterminową. Dlatego żadne zmiany na giełdzie, które są reakcją na bieżące wydarzenia np. wybory w USA nie powinny w żaden sposób wpływać na nasze decyzje inwestycyjne. Tylko w ten sposób możemy ograniczyć nasze ryzyko inwestycyjne. Piszemy o tym szczególnie teraz, gdyż media będą nawoływały do podjęcia różnych decyzji, w zależności od postępującej sytuacji (albo sprzedaży papierów wartościowych albo inwestowania na giełdzie). Dlaczego tak się dzieje, że o tym zapominamy?

Jesteśmy w stanie przewidzieć, jak się zachowasz

Początkującemu entuzjaście rynków finansowych inwestowanie często kojarzy się ze żmudnymi analizami, skomplikowanymi wykresami oraz informacjami, z których każda może mieć wpływ na zachowanie ceny. Zaczyna zatem robić to, co jego zdaniem robi każdy profesjonalny inwestor – czyta, analizuje, aż wreszcie podejmuje swoją pierwszą decyzję. Istnieje spora szansa, że droga jaką właśnie rozpoczął będzie wyglądać tak:

Obraz

Niestety emocje biorą górę! 

Nasz początkujący inwestor jest pełen optymizmu. Gdy cena obiera kierunek, zgodny z jego założeniem, zaczyna odczuwać pozytywne emocje oraz radość z podjętej decyzji. Po pewnym czasie dociera do punktu euforii – miejsca, w którym szanse na racjonalne myślenie są najmniejsze. W tym momencie zadowolenie z siebie i chęć zarobienia jeszcze więcej biorą górę, utrudniając mu korzystne zamknięcie transakcji. Gdy cena zaczyna zawracać, inwestor ignoruje ten sygnał, wierząc że to tylko chwilowa korekta. Spadki stają się coraz większe, a emocje jakie go przepełniają są zupełnym przeciwieństwem tego, co odczuwał dotychczas. W momencie, gdy osiągnięta strata staje się za trudna do zaakceptowania inwestor zamyka transakcję, bojąc się o utratę jeszcze większej części kapitału. Wkrótce cena zaczyna iść w górę, a inwestor obserwując wykres z boku żałuje podjętej decyzji.

Jak się przed tym ustrzec? 

Należy zapamiętać jedną z najważniejszych zasad inwestowania, że emocje nie są sprzymierzeńcem dobrych decyzji inwestycyjnych. Decyzje pod wpływem emocji często kończą się stratą a my decydujemy się zakończyć naszą przygodę z inwestowaniem. Sytuacja może być odwrotna, jeżeli:  1) stworzymy odpowiedni portfel, który będzie odzwierciedlał nasze preferencje inwestycyjne i tolerancję na ryzyko; 2) pamiętali o długoterminowej perspektywie. W takim przypadku zrelaksowani możemy tylko obserwować, co się dzieje i „śmiać się” z tych, którzy zapominają o tych zasadach. W długiej perspektywie zawsze będziemy wygrani!