Koniec nieograniczonej swobody kryptowalut

W ostatnim czasie mamy do czynienia z coraz to ostrzejszym nastawieniem instytucji nadzorczych, a także rządów kolejnych krajów, do kryptowalut. Przełożyło się to na ceny tych instrumentów – szczególnie bitcoina, który od początku roku drastycznie spadł.

Moment, w którym bitcoin pojawił się na rynku, rok 2009, nie był przypadkowy. Był to okres kryzysowy, kiedy zaufanie do waluty amerykańskiej, jak również do wiarygodności Stanów Zjednoczonych, drastycznie spadło. Pojawiało się również coraz więcej przeciwników banków centralnych i ich polityki. Bitcoin jako środek płatniczy stawał się coraz powszechniejszy, a technologia blockchain wzbudzała coraz większe zainteresowanie. Pozwalała na zmniejszenie kosztów transakcyjnych oraz bankowych, które drastycznie wzrastały po kryzysie finansowym.

Co więcej, technologia umożliwiła pomijanie instytucji finansowych, które w tym czasie nie cieszyły się dobrą sławą. Rynek kryptowalut zaczął się rozprzestrzeniać w bardzo szybkim tempie. W 2017 r., wg coinmarketcap.com, istniało już ponad 1560 kryptowalut.

Zalety technologii stojącej za kryptowalutami zaczęły również dostrzegać instytucje finansowe. Obniżenie kosztów w transakcjach międzybankowych, jak również szybkość transferu środków pieniężnych oraz brak konieczności ich fizycznego przetrzymywania pomogłaby dużym instytucjom w znaczącym stopniu obniżyć koszty transakcyjne. W taki sposób powstał Ripple – system płatności do rozliczeń międzybankowych. Już teraz we współpracę z Ripple weszło około 40 instytucji (m.in. National Australia Bank, Royal Bank of Canada, UniCredit Group itp.).

Wiele innych instytucji eksperymentuje z tym rozwiązaniem, a w najbliższej przyszłości prawdopodobnie do grona użytkowników Ripple dołączy m.in. Western Union, Goldman Sachs, Bank of England i Royal Bank of Scotland. Credit Suisse, Barclays, HSBC, Deutsche Bank i UBS zdecydowały się w 2015 r. stworzyć swoją własną walutę do rozliczeń międzybankowych tzw. paywall w ramach obszaru „utility settlement coin”.

Zainteresowanie kryptowalutami rosło. Początkowo była to euforia inwestorów w stosunku do czegoś nowego i innowacyjnego. W latach 90. nikt nie wiedział, jak rewolucja technologiczna będzie postępowała, ale inwestorzy głęboko wierzyli, że jest przyszłościowa i przez to ma wartość. Podobnie jest z kryptowalutami – technologia bloków połączonych (blockchain), która za nimi stoi jest rewolucyjna i przyszłościowa. Inwestorzy wierzą w jej rozwój i chętnie w nią inwestują, mając oczywiście nadzieję na duże zyski w przyszłości. Z pewnością wartości takim projektom dodawały kolejne informacje, że wiele krajów i firm (jak Kodak czy Facebook) zamierza wprowadzić swoje własne kryptowaluty.

Zgodnie z ostatnimi szacunkami na koniec 2017 r. Polacy zainwestowali ponad 600 mln zł. Na świecie ta sytuacja wygląda jeszcze drastyczniej. W 2017 roku było 26 tys. projektów z obszaru ICO (Initial Coin Offering), a cały rynek kryptowalut urósł o 596 mld dol., jak podał serwis coinmarketcap.

Stanowisko instytucji nadzorczych dotyczące tego, czy rozwój rynku kryptowalut zagraża bezpieczeństwu systemu finansowego było na początku podzielone. Część instytucji uważała (a część z nich wciąż uważa), że nie mają kompetencji do kontrolowania oraz uregulowania tego segmentu rynku. Wśród nich znalazł się m.in. Europejski Bank Centralny czy amerykańska Rezerwa Federalna. Zgodnie z zapowiedziami tych instytucji, kryptowaluty – włączając w to bitcoina – nie są środkiem płatniczym w rozumieniu definicji ekonomicznej pieniądza, co powoduje, że banki centralne nie mają kompetencji oraz prawa do ingerowania w ten rynek. Natomiast Bank Anglii stwierdził, że kryptowaluty nie zagrażają prawdziwemu pieniądzu i w związku z tym nie widzi podstaw do ingerowania.

Znalazły się również instytucje, które dopuściły kryptowaluty jako formalny środek płatniczy. Jako, że nie było wiadomo jak potraktować kryptowaluty z punktu widzenia obrotu nimi, rynek ten rozwijał się w większości krajów poza sferą uregulowaną, a giełdy obrotu kryptowalut powstawały w bardzo szybkim tempie.

Instytucje nadzorcze dostrzegały ryzyko i problem anonimowości klienta w całym łańcuchu handlu kryptowalutami (czemu Komisja Europejska dała wyraz w 2016 r., kiedy stwierdziła, że dyrektywa 2015/849 dotyczącej przeciwdziałaniu wykorzystywania systemu finansowego do prania brudnych pieniędzy oraz finansowania terroryzmu powinna objąć również giełdy kryptowalut.

Na początku 2010 r. można było zauważyć jednak dość optymistyczne podejścia nadzorców do tego rynku. Wiele krajów zapowiedziało nawet, że zamierza rozważyć wdrożenie własnych kryptowalut do rozliczeń w sektorze finansowym (dla przykładu Wielka Brytania rozpoczęła w 2009 r. prace nad własną walutą do rozliczeń instytucji z bankiem centralnym; to samo zadziało się w Szwecji, a Japonia zapowiedziała, że zamierza wprowadzić swojego własnego j-coina).

Początkowo tylko w nielicznej części krajów można było zauważyć sceptycyzm. Niemcy uznały, że kryptowaluty są aktywem finansowym i obrót nimi powinien odbywać się na takich samych zasadach, jak na normalnej giełdzie. Obecnie wyniki badania przeprowadzonego przez Cambridge Centre for Alternative Finance wskazują, że 52 proc. małych giełd analizowanych w badaniu posiada oficjalne rządowe licencje uprawniające je do obrotu kryptowalutami, podczas gdy w przypadku dużych giełd jest to zaledwie 35 proc.

Co więcej, autorzy badania zaznaczają, że, mimo iż handel kryptowalutami odbywa się głównie w czterech walutach (USD, JPY, EUR, GBP), mniejsze giełdy wspierają również obrót kryptowalutami w ponad 40 innych.

Początkowo bierne podejście nadzorców, jak również brak regulacji spowodowały, że rynek kryptowalut cieszył się ogromną popularnością. Większość transakcji mogła być anonimowa i poza sferą regulacji, co dawało możliwość prania brudnych pieniędzy. Niskie koszty energii („kopanie” kryptowalut, jest bardzo energochłonne), wysoki popyt na walutę wirtualną oraz zaawansowany rozwój technologii spowodowały, że rynek „krypto” najbardziej zaczął się rozwijać w Azji, a w szczególności w Chinach i Korei Płd. Około 85 proc. handlu kryptowalutami odbywało się właśnie na tych rynkach, z czego ponad połowa podaży bitcoina pochodziła z Chin. Interesującym faktem jest również to, że 95 proc. bitcoinów jest w rękach 4 proc. rynkowych graczy, z czego 1 proc. kontroluje ponad połowę rynku.

Kryptowaluty stały się popularnym narzędziem do prania pieniędzy. Pod koniec zeszłego roku w mediach pojawiła się informacja, że Bułgaria w wyniku rozbicia zorganizowanej grupy przestępczej skonfiskowała 213,5 mld dol. w formie bitcoina (które w wyniku zmiany kursu w pewnym momencie warte były aż 3,3 mld dol.).

Wraz ze wzrostem popytu rosła też cena kryptowalut. To przyciągało coraz więcej inwestorów detalicznych liczących na szybkie zyski. W połowie 2017 r. zadziałała psychologia rynku. Słysząc o 50-proc. wzrostach z dnia na dzień, a później niemal z godziny na godzinę świat oszalał na punkcie bitcoina, a w raz z nim na punkcie kolejnych kryptowalut. Kapitalizacja bitcoina przebiła kapitalizację największych firm na świecie.

Wystarczyło mieć w nazwie słowo blockchain, a cena akcji od razu rosła o kilkadziesiąt procent. Znany jest przypadek spółki Long Island Tea Corporation, która poinformowała, że w bliżej nieokreślonej przyszłości zamierza zająć się pracami nad łańcuchem bloków, i w tym celu zmieniła nazwę na Long Blockchain – to wystarczyło, żeby cena jej walorów skoczyła o 289 proc. w zaledwie ciągu kilku sesji. Ludzie inwestowali coraz więcej pieniędzy w kryptowaluty, a przy tej euforii zapominali o ryzyku, jakie pociąga za sobą inwestowanie w te instrumenty.

Jakie to były ryzyka? Anonimowość transakcji, giełdy i projekty ICO, które istniały poza sferą regulacji, szerzący się obszar przestępczy, a wraz z tym związane wyłudzenia pieniędzy, napady hackerskie na giełdy kryptowalutowe, koncentracja bitcoina w rękach kilku inwestorów, wysoka zmienność kursów wynosząca pięciokrotność amerykańskiego indeksu giełdowego, brak mechanizmów zabezpieczających transakcje, brak ochrony inwestorów oraz wiele innych.

Coraz częstsze informacje o wyłudzeniach oraz oszustwach, jak również praniu brudnych pieniędzy spowodowało, że w połowie 2017 r. nastąpił przełom w podejściu instytucji nadzorczych – rozwój rynku kryptowalut wymknął się spod kontroli, a szerząca się szara strefa zaczęła zmuszać instytucje nadzorcze do coraz bardziej konkretnych działań. O ile jeszcze kilka lat temu widzieliśmy środowisko nadzorcze podzielone, obecnie większość krajów stoi na tym samym stanowisku – ograniczenia i przejrzystości w handlu kryptowalutami są niezbędne. Różnice dotyczą jeszcze skali i charakteru regulacji.

Przede wszystkim chodzi o wprowadzenie konieczności identyfikacji klienta (tzw. „Customer Due Dilligence”), monitoring oraz wprowadzenie obowiązku informacyjnego do urzędów nadzorczych dotyczących pochodzenia środków pieniężnych oraz podejrzanych działań klienta. Coraz częściej mówi się o licencjonowaniu giełd, które obracają walutami wirtualnymi. Niektóre kraje zaczęły nawet opowiadać się za zakazem obrotu kryptowalutami (na przykład Chiny i Korea Płd.); Unia Europejska zapowiedziała, że pracuje już nad uregulowaniem tego rynku, Fed również zaznaczyła, że zamierza w najbliższym czasie ograniczyć rozwój kryptowalut. Wiele krajów, np. Wlk. Brytania, zdecydowało się na wycofanie z projektów tworzenia własnych kryptowalut.

Instytucjom nadzorczym, które obecnie opowiadają się za ograniczeniem rozwoju kryptowalut chodzi o ograniczenie świata przestępczego, który wykorzystuje rynek kryptowalut do ukrywania, transferowania i prania pieniędzy. Dlatego ten rynek nie może istnieć w obecnym kształcie. Jest to zbyt niebezpieczne zarówno dla systemu finansowego, jak również ze względów społecznych. W euforii ludzie zapominają o ryzyku, jakie pociąga za sobą inwestowanie w kryptowaluty, a to może doprowadzić do wielu tragedii. Obecnie rynek jest bardzo chaotyczny, a wzrosty i spadki o kilkanaście procent dziennie nie są rzadkością.

Uregulowanie tego rynku mogłoby mu dać stabilność, a przez to także większą wiarygodność. Nie musi być natomiast jednoznaczne z ograniczeniem jego rozwoju. Wartościowe projekty mogą na takich zmianach tylko skorzystać. Ripple czy „paywall”, wykorzystywany w sektorze finansowym, są najlepszym tego przykładem. Innym może być zastosowanie kryptowalut do rozliczeń wewnętrznych między stronami transakcji.

Regulacje zduszą zaś rozwój kryptowalut, które nie mają żadnego pokrycia, a ich cena jest napędzana pieniędzmi niewiadomego pochodzenia i spekulacją. Mało prawdopodobne wydaje się również, że kryptowaluty zastąpią zwykły pieniądz. Koszt ich wydobycia jest na tyle duży, że żaden kraj zachodni przy obecnych cenach energii nie będzie mógł sobie na to pozwolić. Brak anonimowości zminimalizuje handel przestępczy a regulacje dotyczące obrotu przyczynią się do ograniczenia działalności spekulantów i ustabilizowanie cen instrumentów.

Współpraca: Petra Pawlowski, Karol Skowroński.

Artykuł oryginalnie opublikowany został na stronie Obserwatora Finansowego:

https://www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/rynki-finansowe/koniec-nieograniczonej-swobody-kryptowalut/

Reklamy

Jak inwestować, kiedy stopy procentowe się zmieniają? cz. II

W zeszłym tygodniu skupiłam się na wpływie polityki monetarnej na rynek akcji więc dzisiaj nadszedł czas na obligacje. Jak już pisałam w poprzedniej części naszej serii o stopach procentowych, polityka ekspansywna sprzyja inwestorom, którzy postanowili zainwestować w akcje. Inaczej przedstawia się sytuacja na rynku obligacji (Tabela 3).

Tabela 3: Zwrot z inwestycji i odchylenie standardowe (w %) w ujęciu rocznym: styczeń 1966- grudzień 2013

stopy 4

Źródło: Invest with Fed: Maximizing portfolio performance by following Federal Reserve Policy, Robert R. Johnson, Gerald R. Jensen, Luis Garcia-Feijoo, McGraw Hill.

 

Ekspansywna polityka monetarna nie sprzyja inwestorom inwestującym  w obligacje ale tylko krótkoterminowe. Nie ma co się dziwić, zważywszy na to, że niskie stopy procentowe oznaczają niski dochód dla inwestorów. Dla obligacji długoterminowych nie widać jednak tak znaczącej różnicy zależnej od polityki monetarnej. Co ciekawe, najwyższy zwrot z obligacji inwestorzy osiągają jednak w okresie zrównoważonym. Na przykład, amerykańskie krótkoterminowe papiery skarbowe dawały zarobić rocznie średnio o 5.17%, natomiast długoterminowe aż 8.82% .

Oczywiście, nasuwa się pytanie, dlaczego tak się dzieje? Jako, że podstawą wyceny instrumentów rynku pieniężnego są aktualne stopy procentowe, w przypadku obligacji krótkoterminowych bieżąca stopa wpływa bezpośrednio na rentowność obligacji. Dlatego też wyższe stopy procentowe przekładają się bezpośrednio na wyższą rentowność obligacji. Odwrotność ma miejsce w przypadku niskich stóp procentowych a tym samym ekspansywnej polityki. Stąd rentowność krótkoterminowych papierów skarbowych jest najwyższa podczas restrykcyjnej polityki monetarnej. Natomiast w przypadku obligacji długoterminowych, bieżące stopy procentowe tylko pośrednio wpływają na wycenę obligacji. Długoterminowe obligacje, to znaczy dziesięcio – czy trzydziestoletnie wyceniane są przez mechanizmy rynkowego popytu i podaży a na ich cenę wpływają przede wszystkim wydarzenia makroekonomiczne, oczekiwania dotyczące inflacji, przyszłych stóp procentowych czy wskaźników tempa wzrostu gospodarki. Oznacza to, że rynkowa wycena obligacji długoterminowych nie jest związana tylko z poziomem bieżących stóp, ale również oczekiwaniami inwestorów dotyczącymi ogólnej sytuacji kraju. Wyniki badań wskazują, że najbardziej pod uwagę brane są oczekiwania, co do przyszłej inflacji. Inflacja jest największym zagrożeniem dla inwestorów obligacji, gdyż kupony najczęściej są płacone według stałej stopy. Dlatego  niepewność, co do przyszłej inflacji może przełożyć się na wyższe oczekiwania inwestorów, co do rentowności tych obligacji. W przypadku, kiedy polityka monetarna jest restrykcyjna, banki centralne najczęściej są w fazie zwalczania inflacji. Inflacja jest bieżącym problemem. Kiedy natomiast polityka monetarna jest ekspansywna, inwestorzy prognozują problem z przyszłą inflacją żądając wyższej stopy zwrotu. W przypadku zrównoważonej polityki monetarnej, inwestorzy nie mają jednoznacznej opinii, co do przyszłej inflacji, co podnosi ich oczekiwaną stopę zwrotu z obligacji. W ten sposób w okresie zrównoważonej polityki monetarnej osiągają najwyższą stopę zwrotu (Johnson i in., 2015). Oczywiście w przypadku długich terminów zapadalność obligacji wpływa również na ryzyko niewypłacalności kredytobiorcy. Dlatego też długoterminowe obligacje przedsiębiorstw mają wyższą stopę zwrotu niż obligacje rządowe.

Jak się zachowują pozostałe aktywa finansowe? Poniższa Tabela 4 przedstawia zależność pomiędzy rentownością inwestycji w aktywa alternatywne.

Tabela 4: Zależność pomiędzy stopą zwrotu z inwestycji alternatywnych a polityką monetarną

stopy 5

Źródło: Invest with Fed: Maximizing portfolio performance by following Federal Reserve Policy, Robert R. Johnson, Gerald R. Jensen, Luis Garcia-Feijoo, McGraw Hill.

 

Jak można zauważyć inwestycje w towary (ang. commodity) zachowują odwrotną zależność niż akcje, czy też obligacje oferując inwestorom dobrą możliwość dywersyfikacji portfela. Commodity oferują inwestorom niskie zyski podczas, gdy rynek akcji prosperuje bardzo dobrze, czyli podczas ekspansywnej polityki monetarnej. Natomiast, commodity dają inwestorom dobrze zarobić, podczas, gdy rynek akcji nie zezwala na to, tzn. podczas restrykcyjnej polityki monetarnej. Warto również zaznaczyć, że są pewne surowce, których wyniki nie zależą silnie od polityki monetarnej. Są to przede wszystkim metale szlachetne, włączając złoto. Co ciekawe wyniki tych metali są słabo skorelowane z rynkiem akcji oraz obligacji. To powoduje, że metale te posiadają unikalne cechy, które predysponują je do umieszczania w portfelach składających się z tradycyjnych aktywów finansowych.

Obecnie znajdujemy się w okresie niepewnej sytuacji polityki monetarnej. Z jednej strony Banki Centralne zapowiadają obniżenie stóp procentowych i odejście od poluzowania ilościowego, nie podejmują jednak, przynajmniej w Europie, „drastycznych” kroków w tym kierunku. Niemniej jednak należy założyć, że podwyżka stóp procentowych jest nieunikniona. Dlatego inwestorzy powinni powoli zastanowić się nad rebalancingiem portfela w stronę obligacji i commodity.

Jak inwestować, kiedy stopy procentowe się zmieniają? cz. I

Ostatnio dużo się mówi o zmianach polityki monetarnej na świecie. W Polsce „Rada Polityki Pieniężnej postanowiła utrzymać stopy procentowe na tym samym poziomie” a „FED zdecydował się podnieść stopy procentowe o 0,25 punktu procentowego”. Ale co to tak naprawdę dla nas, jako inwestorów oznacza? Czy powinniśmy dostosowywać nasze portfele inwestycyjne do tych informacji i jak zachowują się poszczególne instrumenty w zależności od polityki monetarnej? Postaram się odpowiedzieć na te pytania w tej krótkiej serii artykułów.

Polityka monetarna ma olbrzymi wpływ na sytuację na rynkach finansowych, a tym samym na zyski inwestorów. Ostatnie doniesienia na temat tego, że banki centralne będą odchodzić od „poluzowania ilościowego” (ang. „quantitive easing) i będą podnosić stopy procentowe wywołuje dużo niepewności na rynkach finansowych. O ile FED rozpoczął już takie działania, o tyle inwestorzy wciąż czekają, kiedy to będzie miało miejsce w Europie. Do tego dochodzi jeszcze niepewność, co do zmiany Przewodniczącej Rady Gubernatorów Systemu Rezerwy Federalnej Stanów Zjednoczonych – Janett Yellen (w lutym 2018 r.). W Polsce polityka monetarna wydaje się być stabilna. Rada Polityki Pieniężnej zapowiedziała, że nie zamierza podnosić stóp procentowych przynajmniej do początku 2019 r., jednakże rosnąca inflacja, jak również presja ze strony strefy euro mogą wymusić zmianę tej decyzji w ciągu roku. Przyjrzyjmy się, jak powyższe zmiany mogą wpływać na rentowność inwestycji finansowych.

Banki Centralne decydują o stopach procentowych. W Stanach Zjednoczonych decyzja jest podejmowana, co do Federal Funds Rate, czyli dosłownie Stopa Funduszy Federalnych; w Polsce jest to stopa referencyjna NBP. Są to stopy procentowe ustalane przez Banki Centralne, a wykorzystywane przez banki jako oprocentowanie pożyczek międzybankowych dla okresu jednego dnia. Innymi słowy, gdy banki pożyczają sobie pieniądze, oprocentowanie, które naliczane jest od pożyczonej kwoty to właśnie ta stopa. Stopy te są również podstawą ustalania oprocentowania krótkoterminowych instrumentów bankowych, takich jak pożyczki gotówkowe czy lokaty. Warto zaznaczyć, że stopa ta jest również istotnym elementem oprocentowania kredytów hipotecznych, czy punktem odniesienia do ustalania rentowności krótkoterminowych obligacji rządowych. Dlatego decyzje, co do wysokości tych stóp mają duże znaczenie na zachowanie rynków finansowych a wyniki badań jednoznacznie potwierdzają zależność pomiędzy rentownością instrumentów finansowych a zmianami stóp procentowych.

Zmiany krótkoterminowych stóp procentowych wpływają na rentowność naszych inwestycji finansowych w następujący sposób: (1) wpływają na wycenę aktywów; (2) wpływają na oczekiwane zyski spółek, które powiązane są z dostępem do kapitału, jak również ich kosztem; (3) wpływają na atrakcyjność marż z jaką aktywa finansowe są kupowane; (4) wpływają na tzw. efekt substytucji pomiędzy różnymi klasami aktywów, np.: akcje versus obligacje.

Wpływ polityki monetarnej zależy jednak od jej kierunku, jak również klasy aktywów, którą oceniamy. Jeżeli chodzi o rynek akcji, generalnie wyniki badań wskazują, że ceny akcji pozytywnie reagują na rozluźnienie polityki monetarnej a negatywnie na zacieśnienie tej polityki. Wynika to z tego, że tańszy kapitał zachęca firmy do zapożyczania się a tym samym ułatwia realizowanie wielu inwestycji. Pozwala to firmom na zwiększenie sprzedaży oraz poprawienie swoich wyników finansowych. Co więcej, inwestorzy oczekują lepszego wzrostu gospodarczego, a tym samym żądają niższej premii za ryzyko, co dodatkowo podnosi ceny akcji. Analogicznie, podwyżka stóp procentowych oznaczać będzie spadek rentowności inwestycji w akcje. Poniższa tabelka pokazuje zależność pomiędzy amerykańskim indeksem giełdowym S&P500 a rodzajem polityki monetarnej:

Tabela 1: Wyniki rynku akcji w Stanach Zjednoczonych w okresie: styczeń 1966 – grudzień 2013 r.

stopy

Nota: W celu obliczenia średniorocznego odchylenia standardowego miesięcznych obserwacji zastosowano podejście, w którym obserwacje pomnożono przez pierwiastek kwadratowy z 12.

Źródło: Invest with Fed: Maximizing portfolio performance by following Federal Reserve Policy, Robert R. Johnson, Gerald R. Jensen, Luis Garcia-Feijoo, McGraw Hill.

Jak można zauważyć, średnioroczny zwrot z rynku akcji był znacznie wyższy w okresie ekspansywnej polityki monetarnej niż podczas restrykcyjnej. Można również zauważyć, że realny zwrot z akcji (czyli po uwzględnieniu inflacji) podczas restrykcyjnej polityki wypada bardzo słabo. Inwestor mógł zarobić tylko 0.76% ponad inflację. Zwroty wypadają również dość dobrze w okresie zrównoważonej polityki monetarnej. Wynika to z tego, że przy stabilnej sytuacji makroekonomicznej inwestorzy żądają niższej premii za ryzyko (Jensen i in., 1997).

Gertler i Gilchrist (1994) zaznaczają jednak, że niektóre spółki będą bardziej podatne na zmiany stóp procentowych niż inne. Dla przykładu akcje małych spółek, które przeważnie mają niższe zabezpieczenie w aktywach własnych spółki niż spółki duże, powinny silniej reagować na zmiany stóp procentowych, a w szczególności na restrykcyjną politykę monetarną.  Natomiast ekspansywna polityka monetarna jest bardzo korzystna dla małych spółek, gdyż znacząco ułatwia im dostęp do większej ilości kapitału –  tańszego kapitału.

Wykres 1: Wyniki spółek akcyjnych w zależności od wielkości spółki i prowadzonej polityki monetarnej (roczne stopy zwrotu %)

stopy 2

Źródło: Invest with Fed: Maximizing portfolio performance by following Federal Reserve Policy, Robert R. Johnson, Gerald R. Jensen, Luis Garcia-Feijoo, McGraw Hill.

Jak można zauważyć inwestorzy, którzy podczas ekspansywnej polityki monetarnej inwestowali w małe spółki mogli średniorocznie w Stanach Zjednoczonych zarobić 28%, podczas, gdy ta sama strategia przynosiła tylko 5.8% zysku podczas restrykcyjnej polityki monetarnej. Co ciekawe, na wykresie można zauważyć negatywną zależność pomiędzy wielkością spółki a ekspansywną polityką – im większa spółka, tym mniejszy efekt tej polityki na zyski inwestorów.

Nie tylko wielkość spółki ma wpływ na jej zależność od polityki monetarnej, ale również sektor w którym dana spółka działa. Teoretycznie sektory, które są zależne od wydatków konsumpcyjnych mogą w największym stopniu zyskać w okresie luźnej polityki monetarnej. Wynika to z tego, że niski koszt oprocentowania kredytów zachęca ludzi do zadłużania się, a tym samym do zwiększonego konsumpcjonizmu. Odwrotna sytuacja będzie miała miejsce przy restrykcyjnej polityce monetarnej.

Tabela 2: Roczne stopy zwrotu (%) przy różnym środowisku monetarnym

stopy 3

Źródło: Invest with Fed: Maximizing portfolio performance by following Federal Reserve Policy, Robert R. Johnson, Gerald R. Jensen, Luis Garcia-Feijoo, McGraw Hill.

Jak można zauważyć, sektor detaliczny, odzieżowy, jak również motoryzacyjny daje inwestorom najwyższe stopy zwroty podczas ekspansywnej polityki monetarnej, gdy podczas polityki restrykcyjnej wykazuje się najniższymi wynikami. Najmniej wrażliwe natomiast są sektory, które oferują usługi, czy też produkty związane z zaspokajaniem pierwszych potrzeb, takimi, jak: sektor energetyczny, branża spożywcza, czy też dobra konsumpcyjne. Ponieważ ludzie muszą zaspokajać te potrzeby bez względu na sytuację gospodarczą, wyniki tych spółek są dość stabilne i mało zależne od sytuacji makroekonomicznej.

Wniosek z badań jest jeden: inwestorzy powinni zmieniać skład swojego portfela w zależności od prowadzonej przez Banki Centralne polityki monetarnej, jeżeli nie chcą ponieść znaczących strat przy zmianach tej polityki.

Czytaj cz. II

ETF-y dały nieźle zarobić!

Wielokrotnie pisaliśmy na naszym blogu o przewadze ETFów nad innymi instrumentami finansowymi. Poniżej pokazujemy tylko potwierdzenie dla naszych wpisów.

Wyniki ETF.png

Jak można zauważyć, poza Rosją, fundusze ETF dały zarobić we wszystkich krajach w 2017 roku a średnia stopa zwrotu wynosiła 19%! Najlepszy wynik dawały ETF-y na Polskę, co nas nie dziwi biorąc pod uwagę ostatni wzrost gospodarczy, który był jednym z najwyższych w UE.

Jeżeli wciąż nie rozumiesz, co to są fundusze ETF obejrzyj nasz film, w którym prof. Aneta Hryckiewicz opowiada o strukturze i działaniu tych instrumentów:

https://www.youtube.com/watch?v=l-8oWpIta78