Wydanie specjalne: Pieniądze jednak nie rosną na drzewach – Analiza konferencji Apple.

Emocje po konferencji Apple, która odbyła się we wtorek, 12/08/2017 już opadły. Pierwsze recenzje nowo zaprezentowanego sprzętu zostały już opublikowane. Inwestorzy dokonali oceny. Przyjrzyjmy się zatem nowym propozycjom technologicznego giganta z Cupertino na dwa sposoby – zobaczmy czym różnią się modele na ten rok od poprzedniej generacji i sprawdźmy jaką ocenę wystawili im najbardziej wymagający recenzenci – inwestorzy. Warto dodać, że ich oczekiwania przed konferencją były ogromne, ponieważ właśnie w tym roku przypada dziesiąta rocznica prezentacji pierwszego iPhone’a – urządzenia, które bez cienia wątpliwości zmieniło oblicze technologii i stało się ikoną popkultury. Wszyscy spodziewali się nowego, rewolucyjnego rozwiązania zaproponowanego przez firmę z nadgryzionym jabłkiem w logo.

Wtorkowa konferencja po raz pierwszy odbyła się na nowym kampusie Apple, w audytorium imienia Steve’a Jobsa – założyciela i wieloletniego prezesa Apple. Prezentacja zaczęła się od uczczenia ofiar huraganów Harvey i Irma, oraz krótkim omówieniem podstawowych cech nowego kampusu takich jak energetyczna samowystarczalność czy użycie materiałów i rozwiązań przyjaznych środowisku.

Pierwszym z zaprezentowanych urządzeń był Apple Watch Series 3, czyli odświeżona wersja smartwatcha Apple. Najciekawszą nową funkcją jest z pewnością moduł LTE umożliwiający pozostawienie w domu telefonu i korzystanie z tego samego numeru telefonu za pomocą zegarka – umożliwia to na przykład wykonywanie rozmów czy słuchanie muzyki z Internetu, gdy telefonu nie mamy pod ręką. Problem w tym, że funkcjonalność ta dostępna będzie zaledwie na kilku rynkach. Na pozostałych oferowany będzie Apple Watch różniący się od poprzedniej generacji ledwie mocniejszym procesorem. Zaletą jest obniżenie ceny – z 1999 do 1749 PLN. Rewolucji jednak nie ma, tak więc rewolucji szukamy dalej.

Drugim punktem programu okazało się Apple TV – platforma bazująca na strumieniowym przesyłaniu treści, która w pierwotnym założeniu miała zrewolucjonizować telewizję. Od czasu premiery pierwszej generacji urządzenia większość funkcji została wbudowana w telewizory smart, a Apple skupiło się na promowaniu Apple TV jako platformy multimediów i gier. Szczególnie to drugie podejście jest intrygujące, ponieważ przy cenie prawie 900 PLN za podstawowy model otrzymujemy platformę do bardzo prostych gier obsługiwanych małym, dotykowym pilotem. Głównym punktem sprzedaży są w tym roku 4K i High Dynamic Range – technologie zapewniające wysokiej jakości obraz. Z punktu widzenia sytuacji na rynku jest to raczej dostosowanie się do standardów już panujących na rynku, a nie wprowadzenie innowacyjnych, przełomowych rozwiązań. Kupując podstawową wersję Apple TV dostaniemy przede wszystkim dostęp do całego wachlarza źródeł treści dostępnych w usłudze strumieniowej, takich jak Netflix, Youtube, TED i inne – problem w tym, że w takim na przykład Xbox’ie One S (kosztującym 200 złotych więcej) dostaniemy praktycznie to samo, a w dużo lepszym wydaniu – ponieważ nie tylko mamy przynajmniej kilkukrotnie większą pojemność dysku twardego, ale również dostęp do znacznie bogatszego wachlarza gier, w tym tych najnowszych superprodukcji klasy A.

Jednak ani Apple Watch, ani Apple TV nie miały być gwiazdami konferencji. Ten tytuł miał być zarezerwowany dla iPhone’ów. Tim Cook, obecny prezes Apple pokazał tego poranka (konferencja rozpoczęła się o 10:00 czasu Kalifornii) aż trzy modele. Dwa z nich, iPhone 8 i 8 plus to odświeżona wersja zeszłorocznych modeli. Posiadają kilka usprawnień, jak na przykład bezprzewodowe ładowanie, funkcję TrueTone, czyli opcję dynamicznej zmiany temperatury barw wyświetlacza w zależności od panującego oświetlenia, czy nieco zmieniony design, ale znów, rewolucji nie ma.

Gwiazdą wieczoru jest z pewnością iPhone X (czytaj dziesięć). Telefon wykonano ze szkła i stali, dając urządzeniu nieco futurystyczny wygląd – cały przedni panel z wyjątkiem małego paska w górnej części wyświetlacza, zajmuje wyświetlacz wykonany w technologii OLED (diod organicznych). Oznacza to, że głębia barw, jak i kontrast są zdecydowanie lepsze, niż w przypadku klasycznych wyświetlaczy opartych o diody LED. Oczywiście, telefon również wyposażono w funkcje ładowania bezprzewodowego, dodano również kamerę Face ID umożliwiającą odblokowywanie urządzenia za pomocą twarzy (urządzenie tworzy trójwymiarowy jej model i na tej podstawie odblokowuje telefon). Rozwiązanie to pozwala również na przykład animować emotikony. Ile trzeba zapłacić za tę przyjemność? Podstawowy (64 GB) model iPhone X kosztuje 4979 PLN. Tak. Prawie pięć tysięcy złotych. Model z wbudowaną pamięcią wielkości 256 GB kosztuje o 750 PLN więcej. Problem w tym, że konkurencja zapewniająca podobne rozwiązania (może z wyjątkiem skanowania twarzy) oferuje swoje produkty 1600 PLN taniej! Co ciekawe to właśnie jedna z firm od lat konkurujących z Apple o palmę pierwszeństwa na rynku urządzeń mobilnych… produkuje wyświetlacze do iPhone X. Patrząc zatem na specyfikację urządzenia z logo nadgryzionego jabłka widać jedną rewolucję: cenę. iPhone jeszcze nigdy nie był tak drogi.

Jakiej oceny powyższych produktów dokonali inwestorzy? Niezbyt korzystnej. Oczekiwania były ogromne, widać to szczególnie po cenach akcji przed konferencją. Po samej konferencji akcje co prawda zaczęły rosnąć, ale zakończyły dzień 0,4% na minusie. Środowe znaczne spadki potwierdzają tylko ocenę, iż spodziewano się więcej. Pierwszy wykres prezentuje zachowanie cen akcji podczas najważniejszych punktów konferencji. Kolejne dwa obrazują zachowanie cen na krótko przed i zaraz po wtorkowym wydarzeniu. Wnioski nasuwają się same – albo inwestorzy podchodzą do nowych rozwiązań dość sceptycznie, albo inwestorzy już wcześniej zdyskontowali oczekiwania już znacznie wcześniej (dyskontowanie to proces, w którym inwestorzy przed danym wydarzeniem nie jako zakładają się o wynik tego wydarzenia i inwestują zgodnie z przewidywanym przez siebie trendem. W przypadku na przykład prezentacji Apple oczekiwanym scenariuszem byłby długotrwały stopniowy wzrost cen akcji, a zaraz po konferencji lub tuż przed nią, niemal natychmiastowy powrót do wcześniejszego poziomu spowodowany realizacją zysków przez inwestorów). Osobiście uważam, że nastąpiło połączenie obydwu tych czynników.

 

apple1

Źródło: opracowanie własne

 

apple2.png

Źródło: FT.com

 

apple3.png

Źródło: FT.com

 

W tym kontekście warto wspomnieć jeszcze jedno. Gdy podczas prezentacji oryginalnego iPhone’a Steve Jobs mówił „There i san old Wayne Gretzky quote that I love: I skate to where the puck is going to be, not where it has been” (Jest taki stary cytat Wayne’a Gretzky’ego [wybitnego kanadyjskiego hokeisty, uznanego za najlepszego hokeistę wszech czasów – przyp. Red.], który uwielbiam: Jadę tam, gdzie krążek będzie, nie gdzie był”) Steve miał na myśli to, że Apple ma w zanadrzu jeszcze wiele innowacyjnych rozwiązań. Gdy Tim Cook podczas wtorkowej konferencji wspomniał te słowa inwestorzy dali do zrozumienia, że Apple żyje dawną chwałą i gdzieś zatraciło nieco wigor i innowacyjność, którą miało przed laty.

 

Link do nagrania z konferencji: https://www.apple.com/apple-events/september-2017/?cid=CDM-US-DM-P0018233-386376&cp=em-P0018233-386376&sr=em&Email_PageName=P0018233-386376&Email_OID=e2dccae3bb13b58d437abd279d2b85fd2462d7ceb86d64c74d7e7f86bcc5640f

 

Spodobał Ci się artykuł? Zasubskrybuj naszego bloga, aby nie przegapić następnych.

Reklamy

Jeden komentarz na temat “Wydanie specjalne: Pieniądze jednak nie rosną na drzewach – Analiza konferencji Apple.”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s