Świadome podejmowanie decyzji inwestycyjnych

Czyli o zniekształceniach poznawczych i emocjonalnych oraz efektach społecznych towarzyszących nam podczas decyzji finansowych, których warto być świadomym

Reklamy

O finansach behawioralnych sporo zostało już powiedziane i napisane. Warto zauważyć że w przypadku tej dziedziny mamy do czynienia z mieszanką wkładu od grona akademickiego i od praktyków. Jak możemy skorzystać z tego „ożenku” teorii z praktyką? Zacznijmy od tego, że tradycyjna teoria finansów patrząc na człowieka i jego otoczenie widzi świat, jako zasiedlony przez wspaniałego homo economicusa, który podejmuje jedynie racjonalne decyzje, ma nieskończony dostęp do danych i pełne możliwości ich przetwarzania oraz preferencje, które świetnie opisuje teoria użyteczności (w uproszczeniu: skupiająca się na użyteczności rozumianej jako korzyść). Tymczasem, finanse behawioralne to taka dziedzina finansów, która proponuje teorie wywiedzione z psychologii, które patrzą na nas zgodnie z naszą naturą, czyli jak na homo sapiens – podatnego na błędy i zniekształcenia emocjonalne człowieka, który często zachowuje się irracjonalnie.

Daje to możliwość uzupełnienia wiedzy o finansach o tematy, których klasyczna teoria nie porusza, ponieważ są z jej punktu widzenia anomaliami np. gwałtowne, niespodziewane wzrosty lub spadki cen na rynkach papierów wartościowych, czy tworzenie się baniek spekulacyjnych (ang. speculative bubbles – samonapędzająca się, przejściowa nadaktywność rynkowa w postaci niezrównoważonego wzrostu lub spadku cen dóbr). Przyjrzyjmy się bliżej kilku interesującym zniekształceniom (zwanym też efektami, z ang. bias), którym podlegamy oraz wnioskom z badań na ich temat. Świadomość, że im podlegamy może nam pomóc przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych.

  1. Efekt nadmiernej pewności siebie

Odnosi się on do faktu, że jako ludzie, mamy tendencję do przeceniania własnych umiejętności i wiedzy oraz do nadmiernie optymistycznych prognoz dot. swojego sukcesu, niż wskazuje na to rzeczywistość. Dobrym przykładem tego zjawiska są wyniki badania nad inwestorami giełdowymi (ok 3 500 badanych), gdzie przez okres 6 lat byli oni obserwowani pod kątem postrzegania swoich zdolności do inwestowania. Okazało się, że mężczyźni częściej postrzegają siebie jako potrafiących inwestować niż kobiety, ale tez częściej dokonują transakcji. Jednocześnie panowie mają tendencję do sprzedaży swoich udziałów w niewłaściwym czasie i przy wyższych kosztach transakcyjnych niż panie. Kobiety natomiast mają ogólnie tendencję do rzadszego dokonywania transakcji oraz chętniej używają strategii „kup i zatrzymaj”, która w efekcie daje niższe koszty transakcyjne niż u mężczyzn. Mężczyźni dokonywali transakcji o 45% częściej niż kobiety, przy czym single robili to aż 67% częściej niż singielki. Ten intensywniejszy trading u panów obniżał im zwrot z inwestycji o 2,6% rocznie, podczas kiedy mniejsza częstotliwość aktywności u pań dawała obniżenie tylko o 1.6% rocznie. Te badania pokazywały przy okazji wpływ efektu płci na kształt decyzji finansowych oraz ich efekty.

Istnieje wiele podobnych badań opisanych w literaturze finansów behawioralnych. Wszystkie one potwierdzają, że jako ludzie mamy tendencję do nadmiernej pewności siebie w kwestii decyzji o inwestycjach finansowych a także, że ta nadmierna pewność siebie często przejawia się nadmiarem aktywnego inwestowania (zbyt częstym dokonywaniem transakcji), dając słabsze wyniki inwestycyjne.

  1. Efekt status quo

Mówiąc o efekcie status quo, odnosimy się do grupy inwestorów która cierpi z powodu inercji, prokrastynacji lub nie poświęcania wystarczającej ilości uwagi swoim decyzjom finansowym. Badania z udziałem 1,2 miliona zatrudnionych osób, posiadających fundusze emerytalne, zaklasyfikowały około 80% uczestników jako silnie nieaktywnych, ponieważ taki odsetek nie dokonał żadnych transakcji w dwuletnim okresie trwania badania.11% z tej samej grupy badawczej dokonało w czasie tych dwóch lat jednej transakcji. Efekt status quo przejawia się w strategii „kup i trzymaj” posuniętej do ekstremum, gdzie tylko mały procent oszczędzających spienięża swoje opcje. Badacze wskazali, że ich zdaniem, by zniwelować działanie tego efektu, obserwowani inwestorzy powinni byli dokonać transakcji w ramach swoich funduszy emerytalnych przynajmniej raz do roku.

  1. Obawa i percepcja ryzyka

Kolejnym zagadnieniem są badania skupiające się na badaniu odczuwanej obawy i percepcji ryzyka u inwestorów. Badanie sondażowe wśród 165 uczestników, którzy zostali poproszeni o ocenieni portfela aktywów wykazało, że na postrzegane ryzyko wpływają trzy istotne czynniki: (1) wykazywane przez doradcę finansowego obawy, (2) zwiększona zmienność wartości rynkowej aktywów (3) poziom wiedzy eksperckiej doradcy.

Badania w temacie obaw inwestorskich często skupiają się na efektach kryzysu finansowego z 2008 roku. Dwa lata po jego wystąpieniu przeprowadzono ankietę online wśród  1600 inwestorów, z których większość w swoim portfolio posiadała zarówno akcja jak i obligacje. Na pytanie „O które aktywa obawiasz się bardziej – akcje czy obligacje?” 20% badanych wskazało, ze nie posiadają akcji, niemniej 70% stwierdziło, że o akcje martwią się bardziej, a tylko dla 10% obligacje wiązały się z większym zmartwieniem.  Wyniki tego badania mogą wskazywać jak ważna jest świadomość istnienia efektu framingu czyli sformułowania (ang. framing effect), ponieważ pozwalają sformułować wskazówki jak eksperci finansowi mogą i powinni komunikować z klientami w kwestii ryzyka. Ponieważ dobór słów ma tutaj niebagatelne znaczenie, zwłaszcza kiedy omawiamy temat z klientem, dla którego inwestowanie to nowość, należałoby posługiwać się terminem nazywającym zjawisko po imieniu, czyli ryzykiem, a nie – jak badacze we wspomnianym badaniu – „zmartwieniem” lub powodem do zmartwienia. Wyczulmy nasze uszy na język jakim nasi partnerzy finansowi się z nami komunikują.

Często obserwowaną obroną przed ekspozycją na ryzyko (nawet jedynie w wyobraźni) bywa iluzja kontroli (obecna w bardzo szerokim spektrum aktywności człowieka). Przejawia się ona wiarą, że możemy kontrolować lub mieć wpływ na wyniki jakichś zdarzeń, podczas kiedy realnie jest to niemożliwe. Podobną kategorią zjawisk psychologicznych jest awersja do straty, która objawia się opatrzeniem w nieco inny sposób na zyski i straty o tej samej wartości (np. zyskanie 10 zł vs. strata 10 zł – okazuj się, że nie są to równoważne wartości w psychologicznym rachunku zysków i strat). Badania wykazały, że inwestorzy preferują unikanie strat w przeciwieństwie do osiągania zysków (ponieważ, zgodnie z wynikami badań, postrzegana strata jest większa niż postrzegany zysk). Może to prowokować również pewnego rodzaju niekorzystny konserwatyzm w zachowaniach inwestycyjnych, kiedy inwestorzy będą np. utrzymywali swoje pierwotne spojrzenie na jakąś prognozę inwestycyjną, nieadekwatnie do tego, co zaprezentuje rzeczywistość.  

  1. Efekt heurystyk

Najbardziej potężnym emocjonalnie efektem jest prawdopodobnie efekt heurystyk. Heurystyki można opisać jako pewnego rodzaju „skróty” używane w sytuacjach podejmowania decyzji. Kiedy trzeba działać szybko, taka heurystyka może pomóc nam podjąć szybką decyzję bazując na intuicji, ale ta decyzja może być niewłaściwa, a w najlepszym wypadku nieefektywna, w porównaniu z procesem decyzyjnym biorącym pod uwagę dodatkowe informacje lub czas na refleksję. Heurystyki uruchamiamy najczęściej pod wpływem konkretnego, silnego stopnia odczuwanych emocji, więc sprzyjają im sytuacje i tematy wyzwalające takie emocje. W sytuacji decyzyjnej warto więc wzmóc uważność na swój stan emocjonalny, zwłaszcza, jeśli poruszaliśmy się w tematach wyzwalających natychmiastowe odczucia jak kwestie religijne, polityczne, patriotyczne czy rodzinne.

  1. Efekt znajomości

Z ang. familiarity bias jest kolejnym powszechnym efektem, który polega na tym, że inwestorzy inwestują tylko w to, co znają, oraz mają awersję do nabywania akcji spółek sobie nieznanych.  Na przykład przeciętny inwestor ma tendencję aby w swoim portfolio posiadać bardzo małą liczbę inwestycji międzynarodowych. Choć z punktu widzenia strategii dywersyfikacji ta logika nie ma do końca sensu, to samo zachowanie staje się dla nas zrozumiałe, kiedy weźmiemy pod uwagę efekt znajomości. Wielu inwestorów nie podejmuje się międzynarodowych inwestycji po prostu dlatego, że bardzo mało wiedzą o firmach spoza własnego kraju lub też mogą mieć inklinację, aby bardziej ufać swoim rodzinnym inwestycjom, co często zmniejsza potencjał ich zysków albo zwiększa ryzyko poniesienia strat.

Skrajną odmianą efektu znajomości (familiarity bias) jest efekt  lokalny (ang. local bias), gdzie inwestorzy decydują się na nabywanie jedynie akcji takich spółek, z którymi mają bliski, bezpośredni kontakt (jak firma zatrudniająca, firma, której jest się klientem, czy firma posiadająca siedzibę blisko miejsca zamieszkania inwestora). Odmianą tego zjawiska o nieco szerszym zakresie jest efekt domu (ang. home bias), kiedy inwestorzy kupują jedynie akcje rodzimych spółek.

  1. Syndrom myślenia grupowego

Z perspektywy społecznej myślenie grupowe jest dobrze zbadanym zjawiskiem. Polega ono na dopasowaniu się i uleganiu naciskom grupy, często skutkując zubożeniem własnych zdolności intelektualnych. Takie zachowanie, w kontekście finansów behawioralnych, może redukować lęk wśród inwestorów w perspektywie krótkoterminowej. Za cenę ograniczenia siebie zyskujemy poczucie bezpieczeństwa wynikające z przynależności do grupy. Jednak na dłuższą metę kreuje to zachowania stadne które mogą prowadzić np. do tworzenia się baniek spekulacyjnych (takich jak dot.com.).

Czy da się te efekty wyeliminować lub złagodzić?

W tym artykule omówiliśmy jedynie wybrane zniekształcenia i efekty, które dotyczą większości z nas i mogą mieć niebagatelny wpływ na to jak i na ile efektywnie zarządzamy swoimi portfelami inwestycyjnymi.

Czy możemy te efekty wyeliminować? Z pewnością nie wszystkie. Generalna zasada mówi, że błędy poznawcze mogą być do pewnego stopnia eliminowane poprzez edukację w temacie ich istnienia oraz mechanizmów działania.

Natomiast efekty i zniekształcenia na bazie emocjonalnej – te mogą być jedynie łagodzone, ale nie da się ich całkowicie wyeliminować. Tutaj edukacja również może pomóc, ale istotniejsze jest dostosowanie warunków decyzyjnych do prawidłowego zarządzania portfelem, np. zaprogramowanie z wyprzedzeniem swoich zasad decyzyjnych w inwestowaniu (opcja stop loss).

Dywersyfikacja ma smak wanilii

Czy zdajecie sobie sprawę, że obecnie kilogram wanilii kosztuje więcej niż kilogram srebra? W momencie kiedy piszę te słowa cena srebra to 527 USD/kg, a cena wanilii to między 600 a 700 USD/kg! Warto przypomnieć, że jeszcze 4 lata temu, za kilogram tej przyprawy płaciliśmy nieco ponad 100 dolarów. W tym miejscu warto postawić pytanie: jak do tego doszło?

Największym producentem i eksporterem wanilii jest Madagaskar. To afrykańskie państwo odpowiada za aż 48% światowej produkcji! W zeszłym roku, potężny cyklon uderzył we wschodnie wybrzeże Afryki, niszcząc lub uszkadzając większość plantacji wanilii na Madagaskarze. Ceny w 2017 wystrzeliły w górę ze względu na ogomny spadek podaży. Obecnie z afrykańskiej wyspy docierają informacje, że wciąż nie udało się naprawić większości zniszczeń znów będzie problem z zaopatrzeniem co oznacza, że możemy spodziewać się dalszego wzrostu cen wanilii.

 

vanilla

Źródło: financialtimes.com

Ta sytuacja pokazuje jakie ryzyko niesie ze sobą niezdywersyfikowany portfel inwestycyjny. Gdyby zamiast cyklonu Madagaskar miał niezwykle udany sezon i ponadprzeciętne zbiory, cena wanilii poleciałaby na łeb na szyję ponieważ ten kraj ma największy wpływ na cenę. To samo stanie się gdy nasz portfel inwestycyjny uzależnimy od jednej spółki/indeksu w zależności w co inwestujemy. Dlatego poza wyborem odpowiednich instrumentów, dla których mamy pozytywne prognozy warto także zaplanować strukturę naszego portfela, tak aby ewentualne spadki jednego z instrumentów były równoważone zyskami z innych.

Więcej o dywersyfikacji dowiecie się z naszego filmu:DYWERSYFIKACJA2

Uważaj w co inwestujesz gringo

W ostatnią sobotę wypadło święto Cinco de Mayo, które upamiętnia nieoczekiwane zwycięstwo wojsk meksykańskich nad wojskami francuskimi 5 maja 1862 roku w bitwie pod Pueblą. W roku 1861 cesarz francuski Napoleon III wysłał wojska do Meksyku. Oficjalnie celem kampanii było odzyskanie olbrzymich długów zaciągniętych przez rząd meksykański. Napoleon III zamierzał również obalić konstytucyjny rząd meksykański i zastąpić go monarchią.

Kiedy 8 grudnia 1861 r. oddziały francuskie zajęły miasto portowe Veracruz Llave, dla Meksykanów stało się jasne, że głównym celem kampanii nie jest odzyskanie długów, ale przejęcie kontroli nad Meksykiem oraz poszerzenie wpływów francuskich w Ameryce Centralnej i Ameryce Południowej.

Koło południa 5 maja 1862 roku, francuski dowódca dał sygnał do ataku. Meksykanie utrzymali swoje pozycje i odepchnęli Francuzów. Po przegrupowaniu swoich wojsk Francuzi spróbowali ponownego ataku. I tym razem atak załamał się, a atakujący zmuszeni byli się wycofać. W końcu uzbrojeni w przeważającej części w maczety Meksykanie, pod wodzą Zacapoaxtli, wsparci Indianami z plemienia Xochiapulco rozpoczęli kontratak. Ze skrzydeł na Francuzów uderzyła dobrze zorganizowana i zdyscyplinowana kawaleria pod wodzą Porfirio Díaza (późniejszego prezydenta Meksyku). Około 16:30 bitwa dobiegła końca.

Co ciekawe Cinco de Mayo jest o wiele bardziej popularne w USA niż w Meksyku. Ma ono za zadanie upamiętnienie meksykańskiego dziedzictwa współczesnych Amerykanów i jest obchodzone niezależnie od pochodzenia etnicznego.

Obecnie Meksyk należy do grupy krajów rozwijających się. W latach 1960–1980 PKB wzrósł o ponad 150%. Przy równoczesnej eksplozji demograficznej wzrost gospodarczy w tym okresie wynosił średnio 7%, co jest bardzo dobrym wynikiem na tle innych państw Ameryki Łacińskiej. Usługi odpowiadają za około 50% dochodu narodowego, przemysł stanowi 25%, a rolnictwo ok. 10%. Poziom PKB względem siły nabywczej stawia Meksyk na 12 miejscu na świecie. W ostatnich latach Meksyk przoduje wśród krajów Ameryki Łacińskiej pod względem wartości nominalnej PKB (8,340 $), zajmując w tym rankingu drugie miejsce.

Jeśli chodzi o inwestycje w meksykańskie etfy, trzeba je uznać za wysoce ryzykowne. Obecnie meksykańskie indeksy, a co za tym idzie także ETFy, które je śledzą, charakteryzują się wysoką zmiennością. Na koniec przedstawiamy tabelkę z 5 najlepszymi „meksykańskimi” ETFami.

08.05.2018

Spodobał Ci się artykuł? Zasubskrybuj naszego bloga, aby nie przegapić kolejnych.

 

Źródła:

http://www.etf.com/MEXX

http://www.etf.com/FLMX

http://www.etf.com/HEWW

http://www.etf.com/DBMX

Bądźmy szczerzy: 30 kwietnia to Międzynarodowy Dzień Szczerości

Jak i po co ustanowiono Dzień Szczerości ?

Dzień szczerości został ustanowiony, aby zapobiegać  komercyjnym manipulacjom, niespełnianiu obietnic politycznych, kradzieżom tożsamości (posługiwanie się cudzymi, skradzionymi lub wyłudzonymi danymi), internetowym oszustwom (fake news), kłamstwom politycznym, oraz wszelkim innym „szwindlom”, które mają bezpośredni wpływ na nasze codzienne życie. Pomysłodawcy tej kampanii – M. Hirsh Goldbergowi – zależało na tym, aby zwiększać społeczną świadomość w temacie największych przekrętów w historii, polityce, biznesie czy kinie, więc postanowił stworzyć przeciwwagę dla prima aprilis:

„(…) kwiecień rozpoczyna się dniem oszustw i powinien zakończyć się uderzając we wznioślejsze moralnie tony” .

~ M. Hirsh Goldberg

Z założenia, powinniśmy móc tego dnia zadawać sobie pytania, oczekując skrajnie szczerych odpowiedzi, podobnie jak w prima aprilis spodziewamy się, że rozmówca nam „naściemnia”. W przypadkach obu świąt niezbędna jest ich świadomość. W Stanach Zjednoczonych Dzień Szczerości obchodzi się od początku lat 90’, a w Europie dopiero zaczyna on zyskiwać na popularności i dopracowywać się miana międzynarodowego (np. Włosi obchodzą Dzień Szczerości w grudniu, a Australijczycy – w październiku).

Po co nam dzień szczerości?

Tematem szczerości wokół finansów domowych zajmują się od czasu do czasu firmy i czasopisma zlecające sondaże. Do ich wyników należy podchodzić ostrożnie, ponieważ opierają się na deklarowanych opiniach osób badanych. Deklarowane opinie mogą ulegać zniekształceniom poznawczym i emocjonalnym oraz być podatne na kłamstwo, jeśli respondent nie chciał ujawniać swoich prawdziwych opinii lub zaprezentować się w pozytywnym świetle. Niemniej, sam pomysł przeprowadzenia sondażu w temacie takim jak ukrywanie swoich wydatków przed małżonkiem/partnerem, może świadczyć o potrzebie uważniejszego przyjrzenia się sprawie naszej szczerości.

dzien szczerosci.png

Źródło: Newsweek Polska, „Finansowe porachunki małżeńskie Polaków”, M. Święchowicz

Jeśli przyjrzymy się rocznikom demograficznym, wydanym przez Główny Urząd Statystyczny w 2017 roku, możemy dostrzec „nieporozumienia na tle finansowym” jako jedną z kategorii przyczyn rozwodów. W roku 2016,  przyczyny rozkładu pożycia małżeńskiego prezentowały się następująco:

dzien szczerosci2.pngOpracowanie własne na podstawie: Rocznik demograficzny 2017, Główny Urząd Statystyczny, tab. 39 (69), Przyczyny rozkładu pożycia małżeńskiego z innymi powodami.

Na czwartym miejscu, za niedochowaniem wierności, niezgodnością charakterów oraz nadużywaniem alkoholu, znalazły się nieporozumienia na tle finansowym. Czy szczere rozmowy mogą przyczynić się do zmniejszenia takiego stanu rzeczy? Może warto , abyśmy przez chwilę zastanowili się, jak do zagadnienia szczerości podchodzi nauka.

Czy szczerość można zbadać naukowo?

Szczerość można rozpatrywać w kontakcie naszych słów (prawdomówność), intencji (szczere chęci) czy działań (uczciwość). Pytani wprost o naszą szczerość często kłamiemy (sic!).  Może się to dziać zarówno na poziomie świadomym, np. Kiedy z  premedytacją chcemy zataić swoją nieszczerość/nieuczciwość, jak i na poziomie nieświadomym, kiedy np. Nasze nieuczciwe i nieszczere działania w rzeczywistości nie przeszkadzają nam uważać samych siebie za uczciwych i szczerych we własnych oczach. Dlatego badanie uczciwości i szczerości na poziomie deklaratywnym (czyli na bazie naszych deklaracji o tym jak sami siebie postrzegamy) nastręcza wiele trudności i budzi kontrowersje. Jak w takim razie bada się szczerość? Psychologowie i ekonomiści zalecają badanie tej cechy poprzez eksperymenty, siłą rzeczy skupiając się na postaciach szczerości, które można bezpośrednio zaobserwować, takich jak prawdomówność czy uczciwość w działaniu. Przedstawiamy kilka wybranych typów eksperymentów i wnioski dotyczące uczciwości, które z nich wypływają.

  1. Zagubione lub skierowane pod niewłaściwy adres listy i przedmioty

Badani, często nieświadomi uczestnictwa w eksperymentach, są poddawani różnym pokusom lub wyzwaniom: znajdują ostentacyjnie upuszczone przez pomocników badaczy, lub omyłkowo przesłane na ich adresy listy zawierające gotówkę,  natykają się na próbki drogich kosmetyków pozostawione bez opieki w miejscu publicznym lub są proszeni o zwrot pożyczonego im przedmiotu (np.  długopis).  Badacze wyliczają odsetek uczciwie zwróconych, przekierowanych lub pozostawionych na swoim miejscu przedmiotów, aby wnioskować o uczciwości badanej grupy.

Ciekawe wyniki z tego typu badań wskazują, że kradzież jest bardziej prawdopodobna, jeśli obserwujemy że inni w naszym otoczeniu również przekroczyli pewne normy społeczne. Stąd koperty zawierające pieniądze były kradzione znacznie rzadziej kiedy wystawały ze skrzynek w czystych i porządnych dzielnicach (13%), niż kiedy były otoczone przez graffiti (27%) lub  śmieci (25%). Co więcej, jesteśmy bardziej skłonni do kradzieży, kiedy z oburzeniem, moralnie osądzamy innych. Badani którym pokazano wątpliwą moralnie sytuację (niesprawiedliwy wyrok w sądzie) dostawali długopisy z prośbą o zwrot kiedy opiszą swoją ocenę sytuacji: 25% „święcie oburzonych” zabierało długopisy ze sobą mimo prośby, a osoby nie osądzające moralnie nie robiły tego wcale. Ten typ eksperymentu pozwolił również udowodnić, że w obecności innych ludzi kradniemy mniej niż kiedy wiemy, że jesteśmy sam na sam ze swoją potencjalną zdobyczą.

  1. Samoobsługowe standy (ang. honor stands)

W tej sytuacji obserwowani są klienci korzystający z samoobsługowego stoiska z gazetami, samoobsługowej rabatki z kwiatami, etc. Na podstawie tego, czy w ogóle – i ile – postanowią zapłacić za wyceniony z góry produkt, badacze wnioskują o ich uczciwości. Druga podkategoria tego typu eksperymentów dotyczy podobnej sytuacji, ale nie w kontakcie z podmiotem nastawionym na zarobek (sprzedaż), lecz z kolegami, więc obserwacje toczą się np. wokół pudełek zbiórkowych na słodycze do biura czy studencką kawę.

Badania wskazują, że przy niepilnowanej „zrzutce”, do wspólnej skarbonki trafiało średnio 80-88% ustalonej ceny. Co ciekawe kiedy ceny okresowo wzrastały, średnia wpłat spadała. Może to wskazywać, że jeśli uważamy ceny za nieuczciwe –  mniej przejmujemy się swoim oszustwem. A jeśli na naszej skarbonce zamiast np. kwiatków, dorysujemy parę patrzących na płacącego oczu, wkład będzie ponad dwa i pół raza większy niż kiedy będą to np. kwiatki. Ten typ eksperymentu dowodzi też, że nawet jeśli nie jesteśmy w danej sytuacji całkowicie uczciwi, to niekoniecznie będziemy chcieli skorzystać w pełni i być nieuczciwi stuprocentowo. Poziom naszej uczciwości jest zmienny i zależy od wielu czynników.

  1. Niezasłużone pieniądze

Tutaj badani trafiali na sytuację, gdzie przechodzień oferuje im znalezione pieniądze, kasjer w sklepie myli się na ich korzyść wydając resztę, lub znajdują czyjeś pieniądze i mają możliwość je przywłaszczyć.

W tych eksperymentach wskazano, że status i płeć mogą wiązać się z różnym poziomem uczciwości. Kiedy badani mieli możliwość zwrócić pozostawioną w miejscu publicznym monetę dobrze ubranej osobie, robili to w ok 70% przypadków, jeśli właściciel zguby był źle ubrany – ok 30% znalazców decydowało się na zwrócenie mu pieniędzy.

Kobiety częściej niż mężczyźni zwracały nadwyżkę reszty, kiedy kelner mylił się na ich korzyść w restauracji (ale nie robiły tego, jeśli siedziały przy stoliku z mężczyzną). Generalnie, klienci zwracali chętniej drobniejsze niż większe sumy.

  1. Samodzielne ocenianie własnych wyników

Badani rzucają kostką lub monetą i samodzielnie informują o wynikach swojego eksperymentu. Nikt poza badanymi nie śledzi ich wyników, więc mają możliwość skorzystać z anonimowości i skłamać. Jednocześnie badacze znają teoretyczne rozkłady wyników takich eksperymentów, więc mogą je porównać z otrzymanymi i wykryć kłamstwo (na poziomie grupy). Jednym z ciekawszych eksperymentów tego typu jest rozdawanie studentom uczelni wyższych ich prac z informacją jakoby wykładowcy nie starczyło czasu na samodzielne ocenienie egzaminu, więc prosi uczniów o wystawienie sobie ocen samodzielnie.

Kiedy studenci mieli poczucie, że nie zostaną wykryci, ok 30% stawiało sobie wyższą ocenę niż zasłużona. Kobiety rzadziej oszukiwały, ale jeśli już to robiły, to chętniej „zatłumaczały” swoje postępowanie na zasadzie „dopóki nikogo nie krzywdzę, takie oszustwo jest ok”. Wyniki z tego i podobnych eksperymentów wskazują, że nawet w sytuacji, kiedy wykrycie oszustwa jest niemożliwe, nie chcemy oszukiwać stuprocentowo.

Szczerość i uczciwość – złożona sprawa

Powyżej przedstawiliśmy tylko kilka z wykorzystywanych w badaniach naukowych rodzajów eksperymentów. Już na tej garści przykładów widać wyraźnie jak różnie można interpretować i podchodzić do zagadnienia uczciwości/szczerości. Może ona być postrzegana w kategoriach działania (zwrócenie zagubionego listu) lub zaniechania działania nieuczciwego (powstrzymanie się od przywłaszczenia cudzego przedmiotu lub pieniędzy). Na podstawie opisanych eksperymentów, postawy wobec uczciwości można w uproszczeniu podzielić na:

ekonomiczną – racjonalną i skalkulowaną; człowiek o takiej postawie będzie kłamał, jeśli to dla niego bardziej opłacalne.

etyczną – zgodną z przyjętymi normami uczciwości; zazwyczaj takie osoby nie kłamią, nawet jeśli zaoferować im pełną anonimowość.

podatną na monitorowanie –  uczciwość zależy od tego czy osoba ma obok siebie innych ludzi, może też oszukiwać nieoptymalnie (czyli nie stuprocentowo).

Co jednak najważniejsze, zgodzono się co do tego, że kontekst społeczny i społeczne wartości silnie oddziałują na postawy jednostek. Jeśli odpowiednia ilość ludzi wokół nas przyjmuje jako własne normy wskazujące na uczciwość, będzie ona wzorcem również dla nas.

Wierzymy, że celebrowanie takich świąt jak Dzień Szczerości może się do tego przyczynić. Finanse również są tematem, który rodzi wiele pytań i emocji. Szczera, oparta na zaufaniu rozmowa z partnerem finansowym jest warunkiem podjęcia decyzji opartych na pełnej analizie sytuacji i – dzięki temu – przynoszących finansowy sukces, zarówno w kontekście zawodowym jak i osobistym.